Toro po latach spędzonych na służbie w zielonogórskiej policji poszedł na emeryturę. Normalnie zostałby wystawiony sprzedaż i nie wiadomo gdzie trafił. Tak się na szczęście nie stanie. Psiaka zabiera do swojego domu jego policyjny przewodnik mł. asp. Adrian Wąsik.  

ALMOZ 14409 pod tym tajemniczym służbowym kryptonimem żyje Toro. Ogromny, ponad 40- kilogramowy owczarek niemiecki. Wesoły pies jest jak broń. Doskonale wyszkolony w jedynym ośrodku w kraju w Sułkowicach potrafi obalić kagańcem. Wcześniej został wybrany do służby ze szczeniaków podczas ścisłej selekcji.

Przez wiele lat, dziś 13-latek, tropił i patrolował ulice Zielonej Góry. We wtorek, 20 grudnia, na służbie był ostatni raz. Normlanie zostałby wystawiony na sprzedaż i trafił nie wiadomo gdzie. – Nie ma o tym mowy. Nie wytrzymałbym tego. Futrzak był ze mną tyle lat, tak wiele razy ratował mi skórę. Zabieram go do domu na zasłużony odpoczynek- mówi przewodnik psa mł. asp.  Adrian Wąsik.

Toro na widok swojego przewodnika macha ogonem. Potężne zwierzę, które bez problemu pokona ponad dwumetrową przeszkodę staje się potulne jak baranek. – Bo to jest misiek. Uwielbia zabawę. Moje córeczki Wiktoria i Nikola jeździły na nim jak na kucyku – śmieje się mł. asp. Wąsik. Misiek potulny jest jednak do czasu. Atakuje na komendę swojego przewodnika. Do akcji wkroczy również kiedy ktoś zaatakuje.

Toro brał udział w wielu niebezpiecznych akcjach. – Podczas zamieszek po śmierci kibica żużlowego w Zielonej Górze bronił mojej lewej strony i wiedziałem, że mam ją bezpieczną – opowiada mł. asp. Wąsik. Pies sprawdził się również podczas zatrzymania osób, które uprowadziły mężczyznę pod Kożuchowem. Wiele razy odnalazł trop zaginionych osób. Podczas niezliczonych interwencji obezwładniał agresywne osoby. – Swoje w policji zrobił – podkreśla mł. asp. Wąsik.

Toro zamieszka w domu ze swoim panem. Już nic nie będzie musiał robić. Teraz zwierzakiem zajmie się policjant. – Po latach ciężkiej służby nabawił się dysplazji – mówi Adrian. Toro będzie pod stałą kontrolą weterynarza.

Toro z policyjnego kojca pojechał już do swojego nowego domu. – Oooo Toruś! – krzyczały na jego widok Nikola i Wiktoria. Pies widząc maluchy schylił głowę i czekał na głaskanie zamiatając przy tym ogonem.

Toro, niestety, nie będzie miał służbowej emerytury, a jego utrzymanie sporo kosztuje. Wizyty u weterynarza to jedno. Drugie to karma. Miesięcznie zjada jej ponad 30 kilogramów. – Dany radę, Toruś to mój przyjaciel. Czasami lepiej można polegać na zwierzęciu niż na człowieku. Jestem zobowiązany wobec miśka – kończy Adrian. 

Szukaj

Mercede_mala

Zaginieni

Zaginął 29-letni Kamil Mroczka z Drzeńska

Kamil Mroczka 19 grudnia ub.r. wyjechał do pracy w Holandii i od tego czas nie ma z nim żadnego kontaktu.

Więcej…

Listy gończe

Zielonogórska policja szuka przestępcy

 

Wydział dochodzeniowo-śledczy zielonogórskiej policji poszukuje mężczyzny podejrzewanego o popełnienie przestępstwa.

Więcej…