Pijany mężczyzna w środku nocy naznosił do domu pocięte drewno. Poukładał je w stos przed drzwiami, za którymi spała jego rodzina- żona i dwaj synowie. Oblał wszystko benzyną i podpalił chcąc spalić żywcem swoją rodzinę. 64-latek jest w szpitalu w poważnym stanie.

Jak pierwszy ustalił portal poscigi.pl, tragiczne wydarzenia rozegrały się we wtorek 10 stycznia nocą w domu przy ul. Kisielińskiej w Przytoku pod Zieloną Górą. Około godz. 1.00 nocą w domu był patrol zielonogórskiej policji. – To była zgłoszona interwencja dotycząca awantury domowej – informuje st. sierż. Kamila Wydrych z zespołu prasowego zielonogórskiej policji. Kłócił się pijany 64-latek. Nie pozwalał spać swojej żonie i dwóm synom. Policjanci na miejscu wykonali swoje czynności i odjechali. Mężczyzna uspokoił się.

- Około godz. 2.00 dostaliśmy bardzo groźnie wyglądające zgłoszenie. Dotyczyło podpalenia domu w Przytoku – mówi bryg. Maksymilian Koperski, zastępca komendanta zielonogórskich strażaków. Z informacji przekazanych od osób zgłaszających pożar wynikało, że pali się również mężczyzna oblany benzyną. Na miejsce natychmiast pojechało pięć jednostek straży pożarnej zawodowej oraz ochotnicy.

Na miejscu okazało się, że pali się dom przy ul. Kisielińskiej. Pożar szalał wewnątrz domu. Dzięki szybkiej interwencji strażaków udało się opanować płomienie i uratować dom przed spaleniem. Z płonącego domu strażacy wynieśli 64-latka. – Mężczyzna był nieprzytomny. Miał poparzenia rąk, głowy oraz górnych dróg oddechowych - mówi bryg. Koperski. Po wyniesieniu z płonącego domu mężczyzna był reanimowany. Zajęła się nim ekipa pogotowia ratunkowego. W bardzo cięzkim stanie został karetką przewieziony na oddział oparzeniowy szpitala w Nowej Soli.

Na miejsce przyjechała również zielonogórska policja. Pożar wybuchł w domu, w którym godzinę wcześniej awanturował się pijany 64-latek. Jak ustalił portal poscigi.pl,  zdarzenie było próbą spalenia żywcem rodziny. Po awanturze mężczyzna wyszedł z domu przy ul. Kisielińskiej. Już wtedy w jego głowie powstał zbrodniczy plan. Kiedy synowie i żona zasnęli, zaczął do domu znosić drewno. Układał je w stos przy drzwiach, za którymi w pokoju spała jego rodzina. Kiedy drewna było już dużo oblał wszystko benzyną i podpalił. Chciał żywcem spalić żonę i dwóch synów.

Na szczęście jeden z synów zauważył ojca, który wywołał pożar w środku domu. Najprawdopodobniej obudził resztę domowników, którzy uciekli z płonącego domu i dzięki temu przeżyli.

Ofiarą pożaru padł sam podpalacz. Nie zdążył uciec z płonącego wnętrza domu, ponieważ płomienie z podpalonej benzyny natychmiast zajęły pomieszczenie.

- Wyjaśniamy dokładnie to, co wydarzyło się w domu – mówi st. sierż. Wydrych. Mężczyzna najprawdopodobniej odzyskał już przytomność. Jego stan jest bardzo ciężki. – Nie został jeszcze przesłuchany – mówi prokurator Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej. 

Szukaj

Mercede_mala

Zaginieni

Zaginął 29-letni Kamil Mroczka z Drzeńska

Kamil Mroczka 19 grudnia ub.r. wyjechał do pracy w Holandii i od tego czas nie ma z nim żadnego kontaktu.

Więcej…

Listy gończe

Sulechowianin Grzegorz F. poszukiwany niebezpieczny diler zatrzymany przez policję

Niebezpieczny przestępca został zatrzymany przez funkcjonariuszy centralnego biura śledczego zielonogórskiej policji.

Więcej…