Pracownicy marketu Lidl przy ul. Zdrojowej w Zielonej Górze zapomnieli zamknąć drzwi na czas świątecznej przerwy. Zauważyli to ludzie i zaalarmowali policję.

Wszystko wydarzyło się w niedzielę 16 kwietnia. W domach ludzie odpoczywali po Wielkanocnym śniadaniu. Inni wybrali się na świąteczne spacery. Przechodnie na ul. Zdrojowej zauważyli niecodzienny widok. W markecie Lidl nikogo nie było. Sklep był zamknięty na czas świąt, a przynajmniej miał być zamknięty. Co jakiś czas otwierały się jednak rozsuwane drzwi marketu. Działo się tak, kiedy przechodzili obok nich ludzie.

W pewnym momencie nad Zieloną Górą zaczął mocno padać deszcz. Przechodnie schowali się pod dachem nad wejściem do Lidla i drzwi oczywiście znowu się otworzyły. W sklepie jednak nikogo nie było, pusto było również przy kasach. Nie paliła się część świateł. Zaniepokojeni ludzie wezwali policję.

Niecodzienne zdarzenie potwierdza nam nadkom. Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka zielonogórskiej policji. – Faktycznie market był otwarty, a w środku nie było nikogo z obsługi – mówi nadkom. Stanisławska. Policja zadbała o to, żeby sklep zabezpieczyła grupa interwencyjna. Sklep mógł być jednak otwarty od soboty 15 kwietnia. 

Szukaj

Mercede_mala

Zaginieni

Zaginął 29-letni Kamil Mroczka z Drzeńska

Kamil Mroczka 19 grudnia ub.r. wyjechał do pracy w Holandii i od tego czas nie ma z nim żadnego kontaktu.

Więcej…

Listy gończe

Policja szuka Andrzeja Witkowskiego

 

Podkarpacka policja poszukuje Andrzeja Witkowskiego. To oszust, za którym listy gończe wystawiły sądy i prokuratury w całym kraju.  

Więcej…