Oficer Wojska Polskiego Ariel K. usłyszał zarzut spowodowania choroby realnie zagrażającej życiu. Prokuratura uznała, że zdawał sobie sprawę z tego co robił i  godził się na to dusząc Tomka pod dyskoteką w Zielonej Górze. Wojskowemu grozi kara do 12 lat więzienia.

O sprawie pierwszy pisał portal poscigi.pl. Śledztwo trwało bardzo długo. Tomek Kikoła został znaleziony nieprzytomny w okolicach dyskoteki w centrum Zielonej Góry. Trafił do szpitala. Nigdy już nie odzyskał przytomności. Zmarł na oddziale.

Śledztwo początkowo było bardzo trudne. Śledczy myśleli nawet, że Tomek spadł ze schodów, co spowodowało uszkodzenie mózgu. Osoby pracujące nad sprawą śmierci 30-latka doszły do innych, znacznie bardziej sensacyjnych ustaleń. Sekcja zwłok wykazał duszenie i w jego wyniku niedotlenienie mózgu.

Okazało się, że 30-latek został pobity i podduszony przez oficera Wojska Polskiego Ariela W. Uczestnika misji, oficera z nienaganną opinią z jednostki w Tomaszowie Mazowieckim. Śledczy do Ariela W. doszli szczegółowo analizując nagrania z kamer monitoringu w okolicy.

Ustalono, że 30-latek miał być agresywny wobec Ariela W. oraz towarzyszących mu kobiet. To wersja wojskowego. Jedną z nich była eksdziewczyna 30-latka. To najwyraźniej o nią poszło na dyskotece. Tomek najprawdopodobniej denerwował się, że dziewczyna bawiła się z wojskowym i jego kolegą. Do ostatecznej przepychanki miało dojść w taksówce. Wtedy Ariel W. odciągnął 30-latka i poddusił. Jak ustalili śledczy miał także usiąść na klatce piersiowej mężczyzny. Niestety, dusił go za długo. Tomek stracił przytomność.

Ariel W. przyznał się do pobicia 30-latka. Sam nie zgłosił się jednak w prokuraturze, kiedy medialnie nagłośniona została sprawa śmierci 30-latka, bo nie wiedział i nawet nie zdawał sobie sprawy, że coś stało się mężczyźnie, który go zaatakował. - Nie był w stanie powiązać tych informacji z zajściem pod dyskoteką – wyjaśniała mecenas Anna Pawlikowska z Zielonej Góry. Zapewniał, że dopiero od prokuratora dowiedział się, że 30-latek zmarł. Innego zdania są rodzice Tomka. – Zabrał dokument z danymi syna, żeby w razie czego wiedzieć, co się w sprawie dzieje – mówiła nam mama Tomka.

Ariel W. usłyszał już zarzut. Odpowie za spowodowanie choroby realnie zagrażającej życiu. Dodatkowo zarzut wzmocniono tym, że żołnierz wiedział co robi dusząc Tomka i godził się na to. Wojskowemu grozi teraz kara do 12 lat więzienia. - Dla nas sprawa jest jasna. Doszło do zabójstwa. Zarzut jest oczywiście inny, ale przynajmniej został wzmocniony tym, że żołnierz  wiedział co robi dusząc naszego syna i godził się na to. Zobaczymy jak do tego podejdzie sąd – mówi Elżbieta Kikoła, matka uduszonego Tomka.

Wojskowy zapewnił o chęci współpracy z prokuraturą. Opisał przebieg całego zajścia, nie pamiętał jednak szczegółów, zasłaniając się wypitym w dzień tragedii alkoholem. Po złożeniu wyjaśnień nie trafił do celi, tylko został wypuszczony na wolność. Przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy.

Szukaj

Mercede_mala

Zaginieni

Zaginął Tomasz Przygocki z Jasienia. Wybrał się na ryby

 

Ostatni raz 42-letni Tomasz Przygocki był widziany kiedy wyjeżdżał na ryby. Pojechał łowić w rejon wsi Stary Raduszec koło Krosna Odrzańskiego.  

Więcej…

Listy gończe

To członek szajki oszustów działających „metodą na wnuczka”. Szuka go zielonogórska policja

 

Portret pamięciowy dotyczy sprawy oszustwa metodą „na wnuczka”, nad którą pracują zielonogórscy policjanci. Jeżeli rozpoznajesz tego mężczyznę zgłoś się na policję.

Więcej…