Sprawa śmierci Adama B., milionera i barona paliwowego, nadal nie jest wyjaśniona. Biegli z Bydgoszczy pod kierownictwem profesora Andrzeja Marszałka obalili ustalenia zespołu biegłych z Katowic. Kompletnie padła również pierwsza opinia biegłego lekarza z Zielonej Góry. W dodatku przyznał on przed sądem, że… pomylił elektrodę rozrusznika z żyłą w sercu milionera Adama B. To nie koniec. Nie miał też nożyczek potrzebnych do rozcięcia żył, bo… gdzieś zaginęły.

We wtorek, 10 października, odbyła się kolejna rozprawa dotycząca śmierci milionera Adama B. Pierwszego sąd wysłuchał biegłego lekarza z Zielonej Góry, który wykonał pierwszą opinię. Już na początku przyznał się do poważnego błędu. Elektrodę rozrusznika pomylił… z żyłą. Nie wykonał również ważnego badania żyły, bo w prosektorium nie było potrzebnych do tego nozyczek. – Gdzieś się zagubiły – mówił biegły przed sądem.

Zespół z Katowic, któremu przewodniczy prof. Andrzej Marszałek, znalazł rozrusznik w sercu Adama B. Biegli obalili sensacyjne ustalenia medyków z Bydgoszczy. Ślady mechanicznego uszkodzenia serca, o których była mowa wcześniej, są ich zdaniem źle przygotowanym materiałem do badania. Widoczne ślady to uszkodzenia mechaniczne powstałe podczas pobierania materiału.

Biegli z Bydgoszczy nie znaleźli również śladów na klatce piersiowej, które wskazywałyby na uderzenie, którego efektem byłoby uszkodzenie serca. Zaprzeczyli temu, że Adam B. został uduszony. Jak więc zginął milioner? Mogło dojść do wczesnego zawału i obrzęku płuc. Biegli nie powiedzieli jednak ostatecznie, że to zawał zabił milionera.  

W czerwcu br. biegli z Katowic pod przewodnictwem prof. Romualda Wojnicza przekazali sensacyjne ustalenia dotyczące przyczyn śmierci milionera. Ich zdaniem milioner zmarł w wyniku mechanicznego uszkodzenia serca oraz duszenia. Na duszenie wskazuje badanie płuc. Do mechanicznego uszkodzenia serca Adama B. doszło podczas zadawania cisów w klatkę piersiową przez Piotra Sz.

To nie koniec medycznego sporu. Zielonogórski sąd zadecydował, że biegli z Katowic odniosą się na piśmie do ustaleń zespołu w Bydgoszczy.

Do śmierci milionera doszło w czerwcu 2013 r. Przykuty do wózka inwalidzkiego Adam B. został śmiertelnie pobity przez swojego ochroniarza Piotra Sz. Ochroniarz został zatrzymany w aucie milionera kilka godzin po tym, jak go śmiertelnie pobił. Dlaczego śmiertelnie pobił szefa? Najprawdopodobniej chciał zmusić szefa do przekazania mu kilku milionów darowizny. Andrzej B. nie chciał się na to zgodzić. Piotr bił szefa chcąc zmusić do podpisania dokumentów.

Początkowo Piotr Sz. miał odpowiadać za morderstwo Adama B., za co groziło mu nawet dożywotnie więzienie. Po ekshumacji zwłok milionera i ponownym ich przebadaniu, zarzuty zostały zmienione na pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Za to grozi mu znacznie łagodniejsza kara.  

Szukaj

Mercede_mala

Zaginieni

Zaginął Tomasz Przygocki z Jasienia. Wybrał się na ryby

 

Ostatni raz 42-letni Tomasz Przygocki był widziany kiedy wyjeżdżał na ryby. Pojechał łowić w rejon wsi Stary Raduszec koło Krosna Odrzańskiego.  

Więcej…

Listy gończe

To członek szajki oszustów działających „metodą na wnuczka”. Szuka go zielonogórska policja

 

Portret pamięciowy dotyczy sprawy oszustwa metodą „na wnuczka”, nad którą pracują zielonogórscy policjanci. Jeżeli rozpoznajesz tego mężczyznę zgłoś się na policję.

Więcej…