- To coś niewyobrażalnego. W lusterkach zobaczyłem ogień wydobywający się z silnika autokaru – mówi jego kierowca. W środku było 42 dzieci i 6 wychowawców. Uciekali z płomieni. Cudem  nie doszło do tragedii.

Autobus jechał z Przytoku. Dzieci wracały z wycieczki. Podjeżdżał pod wzniesienie już w Starym Kisielinie dzielnicy Zielonej Góry. Nagle z pojazdem zaczęło dziać się coś złego. – Zobaczyłem ogień z tyłu autokaru – mówi nam kierowca. Po chwili autokar palił się. Kierowca zatrzymał się. Płomienie wydostawały się z silnika. Objęły tył autokaru. Zaczęła się walka z czasem. W każdej chwili mogło dojść do tragedii.

Po otwarciu drzwi dzieci zaczęły uciekać z płonącego już autokaru. Sytuacja była bardzo trudna. Płonący autokar stał na poboczu tuż koło lasu. Dzieci wybiegały między drzewa i krzaki, które również w każdej chwili mogły się zapalić. Na szczęście wszyscy zdążyli uciec z płonącego pojazdu.

Na miejsce przyjechały jednostki zawodowej straży pożarnej oraz ochotnicy. Strażacy gasili pojazd i jednocześnie zalewali wodą las przy autokarze. Obawiali się przeniesienia płomieni na drzewa.

Autokar bardzo szybko spłonął doszczętnie. Pożar wybuchł najprawdopodobniej w komorze silnika. Autobus nie nadaje się nawet do naprawy. – To, co się działo w autokarze jest nie do opisania. To coś strasznego i cud, że nikomu nic się nie stało – mówi kierowca spalonego autobusu. 

Szukaj

Mercede_mala

Zaginieni

Zaginął Tomasz Przygocki z Jasienia. Wybrał się na ryby

 

Ostatni raz 42-letni Tomasz Przygocki był widziany kiedy wyjeżdżał na ryby. Pojechał łowić w rejon wsi Stary Raduszec koło Krosna Odrzańskiego.  

Więcej…

Listy gończe

To członek szajki oszustów działających „metodą na wnuczka”. Szuka go zielonogórska policja

 

Portret pamięciowy dotyczy sprawy oszustwa metodą „na wnuczka”, nad którą pracują zielonogórscy policjanci. Jeżeli rozpoznajesz tego mężczyznę zgłoś się na policję.

Więcej…