W środę, 24 czerwca, ruszył proces byłego prezydenta Zielonej Góry Janusza Kubickiego. Został oskarżony o niegospodarność miejskimi pieniędzmi. Nie przyznał się do postawionego mu zarzutu. Twierdzi, że umowy o wynajem kamienicy na Niepodległości nie przygotowywał. Byłemu prezydentowi grozi kara do 3 lat więzienia.
Janusz Kubicki stawił się w sądzie ze swoim obrońcą. Po odczytaniu aktu oskarżenia przez prokuratora nie przyznał się do stawionego mu zarzutu. Powiedział, że nie będzie odpowiadał na pytania prokuratora ani oskarżyciela posiłkowego. Odpowie na pytania sądu.
Wyjaśnienia Kubickiego w prokuraturze
Sędzia odczytała wyjaśnienia J. Kubickiego złożone w prokuraturze. Były one bardzo obszerne, ale prokurator zaznaczył, że były odczytywane z kartki. J. Kubicki uzupełnił, że był zdenerwowany i chciał mieć wszystko przygotowane chronologicznie. Stąd wzięło się czytanie z kartki. W wyjaśnieniach Kubickiego jest bardzo dużo różnych informacji dotyczących zarządzania miastem oraz miejskimi pieniędzmi. Były prezydent mówił o rozproszeniu miejskich biur oraz o tym, że magistrat w obecnym stanie jest mało funkcjonalny.
Zakup nieruchomości to pieniądze lokowane w beton
W sprawie kamienicy przy Niepodległości J. Kubicki mówi, że nie zajmował się sprawą umowy wynajmu. Zajmowały się tym inne osoby, i tutaj padają nazwiska. Umową zajmowały się osoby kompetentne w tej sprawie, a on ją zatwierdził, kiedy był pewien, że została przygotowana rzetelnie. W sadzie Kubicki mówił, że zajmował się wiaduktem (Niepodległości) i w tym przypadku wie wszystko. O kamienicy ma wiedzy, ponieważ zajmowały się tym inne osoby.
Kubicki zaznaczył, że KTBS ostatecznie nie mógł kupić kamienicy, ponieważ musiałyby tam znaleźć się lokale mieszkalne, wtedy nie byłoby miejsca dla urzędników.
Urzędnikom brakowało miejsca, i to był poważny problem. Do tego doszedł wniosek od Uniwersytetu Zielonogórskiego o przekazanie mu budynku nazywanego „13 posterunkiem”. Była tam siedziba Łącznika Zielonogórskiego oraz uniwersyteckiego radia Index. Jak wyjaśniał Kubicki, wynajem to powszechnie stosowana praktyka, w której nie ma nic złego.
Z wyjaśnień Kubickiego wynika, że miasto nie kupiło kamienicy na Niepodległości również z tego powodu, że nie było na to pieniędzy. W dodatku taki zakup natychmiast obciąża budżet i musiałby zostać skredytowany, lub pieniądze trzeba byłoby odciągnąć od innych zadań. Lepiej jest więc wynająć i ponosić rocznie niższe koszty. Kubicki wyjaśniał, że kupowanie nieruchomości to lokowanie pieniędzy w beton. – Nie tylko urząd miasta, ale sąd wynajmują i to normalna praktyka. Nie ma w tym nic złego – powiedział Kubicki.
Prokuratura oskarża Kubickiego
Sprawa dotyczy wynajęcia przez miasto Zielona Góra, zarządzane wówczas przez Kubickiego, kamienicy przy al. Niepodległości 10 od podkarpackiego biznesmena. O możliwości popełnienia przestępstwa powiadomił prokuraturę prezydent Zielonej Góry Marcin Pabierowski. Kontrowersje miała wzbudzić okoliczność najmu.
Miasto jeszcze w sierpniu 2022 r. zamierzało kupić kamienicę za pośrednictwem swojej spółki KTBS za ok. 6 mln zł i nawet złożyło taką ofertę ówczesnemu właścicielowi. Następnie ofertę z nieznanych przyczyn wycofało decyzją ówczesnego prezydenta. Kamienica została następnie kupiona przez przedsiębiorcę z Podkarpacia, który od razu zaproponował miastu najem długoterminowy tej samej kamienicy na okres aż 10 lat za łączny czynsz o wartości ponad 12 mln zł. Miasto zgodziło się na takie warunki. W dodatku miasto nie może rozwiązać umowy najmu przez 10 lat.
Prokuratura ma wątpliwości przy wynajęciu kamienicy
Wątpliwości miało budzić również tempo podejmowania decyzji w sprawie wynajęcia kamienicy. Właściciel zaproponował miastu najem w piątek, 20 stycznia 2023 r., dwa tygodnie po zakupie kamienicy, a decyzja o jej wynajęciu zapadała w urzędzie już w poniedziałek, 23 stycznia 2023 r., czyli po weekendzie. Ponadto miasto na własny koszt wyremontowało kamienicę, wydając na to 3,5 mln zł. Wszystkie kluczowe decyzje w tej sprawie, w tym związane z zawarciem umowy, miał podejmować osobiście były prezydent Kubicki.
– Z ustaleń śledztwa wynika, że jako prezydent, zobowiązany do gospodarowania mieniem komunalnym zgodnie z przepisami ustawy o samorządzie gminnym, podejmował działania w sposób sprzeczny z zasadą zachowania szczególnej staranności – podała prokurator Ewa Antonowicz, rzeczniczka zielonogórskiej prokuratury okręgowej.





