Egipcjanin chciał porwać córkę zielonogórzanki i wywieźć na zawsze do Egiptu

784

Małgorzata Ciechanowicz musiała uciekać z córką z Anglii do Zielonej Góry. Kleopatrę wywiozła po kryjomu samochodem. Jej partner i ojciec dziecka chciał uprowadzić córeczkę do Egiptu. Małgorzata o swoje dziecko walczyła przed sądem i już wiadomo, że córka zostaje z nią. 

Małgorzata Ciechanowicz od lat mieszkała w angielskim Nottingham. Tam poznała Islama M.H. – Jestem tłumaczem przysięgłym, a on lekarzem psychiatrą – opowiada M. Ciechanowicz. Zamieszkali razem. Z czasem urodziła się Kleopatra. Kłopoty zaczęły się kiedy przyjechała matka Islama. – Mówił, że jest Grekiem, a ja zobaczyłam jego matkę ubraną w burkę – wspomina M. Ciechanowicz. Wtedy okazało się, że Islam jest Egipcjaninem i zagorzałym islamistą. – Przez cały ten czas jadł wieprzowinę i nie tylko, jakby był Grekiem – mówi pani Małgorzata.

Matka Islama powiedziała mu, że nie może żyć z Europejką. Wtedy też wyszła na jaw smutna prawda. – Od byłej parnterki Islama dostałam jego zdjęcie z żona, którą ma w Egipcie – opowiada M. Ciechanowicz. On sam powiedział, że to jeszcze nie żona, ale… narzeczona.

Islam urządził Małgorzacie piekło w domu. Kobieta była zamykana w pokoju, a jedzenie dla niej było dowożone. W końcu matka i Islam zawiadomili policję o tym, że Małgorzata chciała ich zabić nożem, kuchennym. Policja zatrzymała Polkę, ale szybko zwolniła z braku dowodów. Śledczy zabrali się za Islama.

W jego komputerze znaleziono list, z którego wynikało, że zamierza uprowadzić Kleopatrę do Egiptu. Planuje też zostać tam na zawsze. W końcu policjanci powiedzieli pani Małgorzacie, że Islam wykorzystuje swoje możliwości zawodowe. Chciał zrobić z Małgorzaty wariatkę. – Po mojej interwencji został za to na pół roku zawieszony w pracy – opowiada M. Ciechanowicz.

W końcu ruszył proces przed angielskim sądem. Islam sprytnie zaczął wykorzystywać to, że jest muzułmaninem. – Za każdym razem podkreśla, że czuje się dyskryminowany ze względu na wiarę – mówi M. Ciechanowicz. To nie pomogło. Sąd nie pozwolił mu na wywiezienie dziecka z Anglii nawet na wakacje do Egiptu.

Wtedy Islam zaczął planować uprowadzenie Kleopatry. – Przyjechali z matką i całą rodziną. Wiedziała, że lada chwila porwą moje dziecko – wspomina pani Małgorzata. Spakowała dziecko i po kryjomy wyjechała z domu. Samochodem do Polski z Kleopatrą podróżowały dwa dni.

W połowie ubiegłego roku w Zielonej Górze pojawił się Islam. Przez sąd zażądał wydania dziecka. Islam przestał jednak przyjeżdżać na procesy. Nie odwiedza też Kleopatry. – Od wyjazdu ani razu jej nie widział – opowiada pani Małgorzata i dodaje, że ojciec nie pamięta o urodzinach córki. Islam za to cały czas uprzykrza życie Małgorzacie. W dniu procesu zadzwonił do niej sześć razy i puszczał religijne pieśni przez telefon. – Powiedział mi, że jak będzie się mocno modlił do Allacha to sąd odda mu córkę – opowiada M. Ciechanowicz.

Pani Małgorzata w Zielonej Górze radzi sobie doskonale. Prywatnie uczy języka angielskiego. Ma też zajęcia w prywatnej szkole, w której jest lektorem. – Kleopatra chodzi do przedszkola, mówi po polsku – dodaje M. Ciechanowicz i zapewnia, że nie odda dziecka byłemu partnerowi.

Już wiadomo, że Kleopatra zostanie z mamą. Zielonogórski sąd zadecydował, źe dziecko będzie wychowywała pani Małgorzata. – To dla mnie najszczęśliwszy dzień, do tego czasu przeżyłam jednak piekło  – mówi M. Ciechanowicz.