Gubin. Czteroletni Nikoś walczy ze śmiertelną chorobą

Nikoś z Gubina ma zaledwie 4 lata. Neuroblastoma wdarła się w jego małe życie bez pytania i zmusiła malucha do ciężkiej walki, żeby jego dzieciństwo w ogóle trwało. 4-letni chłopiec nie powinien być wojownikiem. Nie powinien znać słowa „nowotwór”. Nie powinien wiedzieć, jak pachnie strach i jak pachnie szpital. Niestety jest inaczej.

LINK DO ZBIÓRKI NA NIKOSIA

Neuroblastoma to podstępny, bardzo agresywny nowotwór, który atakuje głównie małe dzieci. Nikoś jeszcze niedawno biegał po domu z uśmiechem na twarzy, bawił się z siostrą i odkrywał świat pełen zabaw i radości. – Dziś codzienność naszego dziecka wygląda zupełnie inaczej. Pełna jest bólu, smutku i tęsknoty. Najgorszy jest jednak strach o jego życie. Potrzebujemy Twojej pomocy, by uratować naszego synka – piszą rodzice malucha.

Nikoś nagle źle się poczuł

Nikoś nagle zaczął skarżyć się na ból brzuszka, źle się czuł i miał mdłości. W najgorszych koszmarach rodzina nie sądziła, że to pierwsze symptomy śmiertelnej choroby. Nikt nawet nie przypuszczał, że zamiast przedszkola malucha czeka onkologia. – Pojechaliśmy z synkiem do szpitala. Tam na USG okazało się, że jest guz. Szok i natychmiastowe działanie – piszą rodzice Nikosia. W sierpniu Nikos przeszedł operację usunięcia guza wraz z fragmentem lewego nadnercza. Lekarze wtedy uznali, że przypadek rokuje dobrze, a dalsze leczenie nie jest potrzebne. Rodzice wierzyli, że nasz najgorszy koszmar minął.

LINK DO ZBIÓRKI NA NIKOSIA

Nadzieja, że wszystko wróci do normy runęła niecałe trzy miesiące później. W listopadzie odbyły się kontrolne badania. Okazało się, że doszło do progresji choroby. Nastąpił też rozsiew nowotworu do jamy brzusznej. – Przeżyliśmy szok. Guz obecnie nie jest operacyjny. Nacieka na śledzionę, trzustkę, żołądek, nerkę i przede wszystkim aortę. Próba usunięcia go może skończyć się tym, że Nikoś nie przeżyje operacji. Pojawiły się przerzuty do mostka, żeber i kręgów. Walka, która była trudna, zrobiła się naprawdę dramatyczna – informują rodzice czterolatka.

Gubin. Nikoś potrzebuje pieniędzy na leczenie

Nikoś rozpoczął chemioterapię wysokiego ryzyka. Już traci włosy, a jego małe ciało zmaga się z toksycznym działaniem leków. Chłopczyk nie może bawić się i przebywać z siostrą i przyjaciółmi, przytulać i czuć bezpieczeństwa, które każde dziecko powinno mieć. Tęsknotę za życiem, które było, widać w jego oczach każdego dnia.

Na oddziale onkologii dziecięcej czas płynie inaczej. – Mierzy się go kolejnymi wynikami, chemią i chwilą bez bólu. Wiemy, że przed nami bardzo długa i ciężka droga. Kolejne cykle chemii, a potem, jeśli uda się zmniejszyć guza, operacja. Następnie megachemia, bardzo silna chemioterapia, autoprzeszczep i immunoterapia. To miesiące bólu, izolacji i bardzo trudnej walki… Ale niestety innego wyjścia nie mamy. To jedyna droga, by ratować życie naszego synka – piszą rodzice.

Ostatnim etapem leczenia neuroblastomy jest terapia przeciwko wznowie choroby. Polega na podaniu serii indywidualnie przygotowanych szczepionek. Uczą organizm odporności i dzięki nim organizm rozpoznaje i niszczy komórki nowotworowe. Niestety, leczenie jest dostępne tylko w USA, w Memorial Sloan Kettering Cancer Center w Nowym Yorku i nie jest refundowane. Trzeba zebrać ogromne środki, żeby uratować Nikosia.

LINK DO ZBIÓRKI NA NIKOSIA

Nowotwory u dzieci są bardzo agresywne, a neuroblastoma jest jednym z najgorszych z nich… Przeżywalność wynosi zaledwie około 50 proc. Jeśli dojdzie do wznowy, szanse na życie spadają. – Dlatego nie możemy do tego dopuścić! Musimy zebrać te środki, by Nikoś przeszedł leczenie ratujące jego życie – informują rodzice Nikosia Każda złotówka, każda minuta poświęcona na wpłatę, na udostępnienie zbiórki przybliża Nikosia do szansy na życie. Na powrót do beztroskich zabaw i uśmiechu, który kiedyś wypełniał cały dom.