Strona główna Z kraju Nowy Tomyśl. 40-latka brała kredyty na konto zmarłego męża

Nowy Tomyśl. 40-latka brała kredyty na konto zmarłego męża

Historia jak z czarnej komedii, choć jej finał wcale nie jest śmieszny. 40-letnia mieszkanka powiatu nowotomyskiego przez niemal rok korzystała z konta swojego zmarłego męża. W tym czasie zdążyła zaciągnąć na jego dane dwa kredyty i usłyszeć zarzuty oszustwa na szkodę banku. Za powyższy czyn grozi jej do 5 lat pozbawienia wolności.

Kobieta miała dostęp do konta męża jeszcze za jego życia i była upoważniona do korzystania z rachunku. Po jego śmierci traktowała je jednak jak własne. Na konto regularnie wpływały środki z jej wynagrodzenia, a codzienne operacje finansowe nie wzbudzały podejrzeń pracowników banku. Kredyty zostały zaciągnięte po śmierci mężczyzny przez internet, posługując się jego danymi osobowymi. Weryfikacja w systemie bankowym ograniczała się wówczas jedynie do potwierdzenia danych klienta. Nie sprawdzano, czy osoba formalnie składająca wniosek nadal żyje.

Nieprawidłowości wyszły na jaw dopiero w momencie, gdy raty przestały być spłacane. Wówczas bank wszczął procedurę wyjaśniającą. Wtedy ustalił, że kredytobiorca zmarł wiele miesięcy wcześniej. Sprawa została zgłoszona policji.

Nowy Tomyśl. Brała kredyty na zmarłego męża

Śledczy szybko doszli do zony zmarłego. 40-latka usłyszała zarzuty oszustwa na szkodę banku oraz posłużenia się fałszywymi dokumentami w celu uzyskania kredytu. – Za tego typu przestępstwa grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Kobieta przyznała się do winy – mówi podkom. Barbara Sobieszek z policji w Nowym Tomyślu.

Podobne historie zdarzają się częściej, niż mogłoby się wydawać. Wiele osób, mając dostęp do rachunku bliskiego, po jego śmierci nadal z niego korzysta, nie zdając sobie sprawy, że z prawnego punktu widzenia sytuacja zmienia się natychmiast.

Upoważnienie do konta wygasa bowiem w chwili śmierci jego właściciela. – Każda wypłata, przelew czy, jak w tym przypadku, zaciągnięcie kredytu, może zostać potraktowane jako działanie bezprawne – mówi podkom. Sobieszek. Zamiast działać na własną rękę, lepiej najpierw zapytać w banku, jakie formalności należy dopełnić. Jedna rozmowa z konsultantem może oszczędzić wielu nerwów, a w skrajnych przypadkach – także wizyty w sądzie.