Dwoje mieszkańców powiatu wałbrzyskiego zgłosiło policjantom, że zaparkowany przez nich pod lasem w Jedlinie-Zdroju samochód osobowy został rozkradziony przez nieustalone osoby. Okazało się, że para sama ogołociła pojazd, który wcześniej wypożyczyła od firmy leasingowej, bo chciała zarobić na częściach z auta.
Dla 25-latka i 27-latki to miał być genialny plan. W sobotę w samo południe oboje zaparkowali samochód pod lasem na terenie Jedliny-Zdroju. Następnie wykręcili z pojazdu koła, pokrywę silnika, akumulator, katalizator oraz inne wartościowe przedmioty. Straty oszacowano na około 20 tys. zł. Mieszkańcy powiatu wałbrzyskiego udali się później w zupełnie inną część regionu. Zrobili tam nawet zakupy, żeby mieć alibi.
W niedzielę, 31 maja, po północy oboje zgłosili policji fakt odnalezienia zniszczonego pojazdu. – Opisywane przez kobietę i mężczyznę zdarzenie budziło wiele niejasności, nie było spójne i ostatecznie wyszło na jaw, że nie polegało na prawdzie – mówi kom. Marcin Świeży, rzecznik policji w Wałbrzychu. Funkcjonariusze nie dali się nabrać. Przeprowadzone przez policjantów z Głuszycy czynności procesowe doprowadziły do postawienie kobiecie i mężczyźnie zarzutu kradzieży.
To nie był jednak koniec sprawy. 25-latek usłyszał kolejny zarzut. Głuszyccy funkcjonariusze ustalili, że, 1 maja, dokonał podobnego czynu, po tym jak wcześniej wypożyczył samochód od innej firmy leasingowej i rozkradł jego elementy powodując straty w kwocie około 30 tys. zł. Oboje przyznali się do popełnionych czynów i wskazali, gdzie znajdowała się część skradzionego mienia, które głuszyccy mundurowi już odzyskali. Obecnie trwają czynności mające na celu odnalezienie wszystkich części samochodowych utraconych w wyniku obu przestępstw. O losie podejrzanych zadecyduje niebawem sąd. Grozi im kara do 5 lat więzienia Doprowadzony do prokuratury 25-latek objęty został dozorem policyjnym.




