Podają się za amerykańskich lub australijskich żołnierzy, lekarzy. To oszuści, a kobiety wierzą bo… szukają miłości

W ostatnich czasie rośnie liczba oszustw internetowych, w których przestępcy podszywają się pod amerykańskich żołnierzy oraz lekarzy lub emerytowanych wojskowych z Australii, Niemiec. Często sa również pracownikami wiertni na morzach. Ich pomysłowość jest ogromna. Niebezpieczne działania mają na celu tylko jedno wyłudzenie pieniędzy, danych osobowych lub wykorzystania ich do przeprania pieniędzy. Kobiety, szczególnie samotne szukając miłości wierzą i dają się manipulować.

Oszustwa dotyczą szczególnie mediów społecznościowych. Oszuści zakładają fałszywe profile, prezentując się jako amerykańscy żołnierze lub lekarze pracujący w australijskiej armii, albo australijscy emerytowani żołnierze. John, to jedno z często wykorzystywanych imion, ale są oczywiście również inne. Oszuści wykorzystują zdjęcia z internetu, często z oficjalnych stron wojskowych lub medycznych, aby siebie uwiarygodnić. Tworzą również wizerunku używając sztuczne inteligencji.  

Ohydne metody manipulacji

Po nawiązaniu kontaktu, oszuści od razu budują emocjonalną więź z ofiarami, opowiadając przepiękne historie. Kłamiąc łamią ofiarę głodną miłości, bo samotną. Chwytają w sieć słuchając co ofiary mówią i mowa im to czego one chcą usłyszeć. Obiecują miłość, odwiedziny, ale do tego nigdy nie dochodzi. Za to są wyłudzenia pieniędzy. Jak ofiara nie ma pieniędzy to zaczynają się drobne przysługi, np. przepranie skradzionych pieniędzy wpłatami na kody. Oszuści ze swoja ofiar robią co tylko zechcą.

Częste sygnały ostrzegawcze

Oszust oczywiście obiecuje spotkanie, nawet jak mieszka w Australii czy USA. Ofiara nie rozumie, tego „czego Australijczyk miałby szukać w Polsce”. Czeka. Oczywiście oszust nigdy nie przejeżdża. Ofiara szykuje święta dla oszusta, czeka każdego miesiąc. Oszuści oczywiście nigdy się nie zjawiają. Ale i na to zawsze mają gotowca. Posługują się dramatycznymi opowieściami, aby wzbudzić współczucie i wytłumaczyć brak odwiedzin. Już brak osobistego spotkania, bo oszuści zawsze unikają spotkań, co powinno być sygnałem ostrzegawczym. Ale nie jest, bo jest zmanipulowana miłość. Ofiara nie słucha najbliższych, bo kocha. Kocha tak mocno, że nie widzi żadnych niepokojących sygnałów. Smutne, ale właśnie takich oszustw jest coraz więcej. Możemy pisać kolejne artykuły, dziesiątki, setki artykułów, ale i tak będziemy za oszustami. Kiedy się to skończy? Pewnie nigdy.

Oszustwa internetowe wciąż ewoluują, a przestępcy są coraz bardziej wyrafinowani. Kluczowe jest zachowanie ostrożności i zdrowego rozsądku w kontaktach online. Pamiętaj, aby nie ufać każdemu, kogo poznasz w sieci, i zawsze weryfikować informacje.