Łódzcy policjanci zatrzymali 28-latka i jego 22-letniego kompana, którzy na początku grudnia ukradli, z parkingu jednej z firm przy ulicy Jędrzejowskiej, warte 10 tysięcy złotych Mitsubishi. Jak się okazało starszy z mężczyzn nie umiał prowadzić, a młodszy miał czynny zakaz prowadzenia.
Okazja czyni złodzieja, tak rozpoczęła się historia kradzieży Mitsubishi, do której doszło na początku grudnia ub.r. Pracujący w jednym z magazynów przy ulicy Jędrzejowskiej 28-latek w Łodzi zauważył leżące w szatni kluczyki do samochodu i postanowił go ukraść.
Problem stanowił fakt, że nie potrafił kierować. Zadzwonił więc po swojego młodszego kolegę, którego wpuścił na teren przyzakładowego parkingu i przekazał mu kluczyki. Razem wyjechali kradzionym samochodem. Nie chcąc wzbudzać podejrzeń, że jest ich dwóch, 28-latek położył się na tylnej kanapie, żeby pozostać niezauważonym.
Mężczyźni najpierw przeszukali auto w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów. Kiedy nic nie znaleźli postanowili na kilka dni wyjechać z miasta, żeby zmylić organy ścigania. Po powrocie do Łodzi sprzedali samochód licząc na to, że ich przestępczy proceder nie wyjdzie na jaw. Mylili się. Policjanci zatrzymali mężczyzn, 3 lutego.
– Po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że kierujący kradzionym Mitsubishi miał aktywny sądowy zakaz prowadzenia – mówi mł. asp. Maksymilian Jasiak z łódzkiej policji. Obaj zatrzymani byli poszukiwani, w związku z popełnionymi przez nich wcześniej wykroczeniami i przestępstwami, przez sądy i prokuratury z różnych rejonów Polski. 28-latek i 22-latek usłyszeli zarzut kradzieży z włamaniem, za co grozi im kara nawet 10 lat więzienia. Dodatkowo młodszy z mężczyzn odpowie za złamanie sądowego zakazu prowadzenia.





