Wysadzali bankomaty. Auta naświetlali, żeby usunąć ślady. Na ,,skoki” jeździli w specjalnych ubraniach (ZDJĘCIA)

402

Gangsterzy, którzy wysadzali bankomat robili to w filmowy wręcz sposób. Ukradzione do ,,skoków” auta były naświetlane, aby usunąć wszelkie ślady. Członkowie gangów do akcji jechali w hermetycznych strojach, tak żeby nie zostawiać żadnych śladów biologicznych. Wysadzili przynajmniej 200 bankomatów rabując co najmniej 15 mln zł. W sprawie występuje świadek koronny.

W środę, 7 lutego, do sądu w Zielonej Górze zostali dowiezieni członkowie gangów. Skuci za ręce i nogi trafili na posiedzenia aresztowe. Wszyscy zostali aresztowani tymczasowo na trzy miesiące. Z tego co udało się nam nieoficjalnie ustalić, większość przyznaje się do ..skoków” na bankomaty.

Jak udało się nam ustalić, w sprawie dotyczącej wysadzania bankomatów na szeroką skalę występuje świadek korony. To jego zeznania w dużej mierze pomogły zorganizować ogromną policyjną akcję i doskonale się do niej przygotować. Akcja była przygotowana tak dobrze, że członkowie gangów nie zorientowali się, że od dłuższego czasu byli pod stałą niemal obserwacją.

Z ustaleń śledczych wynika, że gangi były doskonale zorganizowane. Każdy członek szajki miał ściśle przypisaną rolę oraz zadania. Jedne osoby zajmowały się obserwacją bankomatów, inne kradły pojazdy, które następnie były używane do skoków. Jeszcze inne osoby wysadzały bankomaty.

Gangsterzy pieczołowicie przygotowywali się do każdego skoku. Podstawą było zostawienie na  miejscu jak najmniejszej ilości śladów. Najpierw kradli samochód, który był używany do skoku. Jak ustalił portal poscigi.pl, pojazd był długo naświetlany specjalnymi lampami, których promieniowanie usuwa wszelkie możliwe do odkrycia ślady. Do tak przygotowanego auta członkowie szajki wsiadali w specjalnych ubraniach. Były tak hermetyczne, że w aucie nie było odcisków ani nawet włosów członków gangów. Dzięki temu porzucali auto po skoku wiedząc, że jest „czyste”.

Po każdym skoku członkowie szajki ukrywali się przed policyjną obławą bardzo blisko miejsca, w którym wysadzali bankomat. Nie musieli tym samym z pieniędzmi odjeżdżać daleko od miejsca wysadzenia urządzenia. Odjeżdżali dopiero kiedy policja kończyła obławę. Każdy skok był doskonale opracowywany i realizowany według planu.

Szajka wysadziła co najmniej 200 bankomatów. Działali głównie w Polsce. Wysadzili kilka urządzeń między innymi w woj. lubuskim. Kradli w Niemczech, szczególnie w Brandenburgii. Działali też w krajach skandynawskich. Z bankomatów wyciągi kwoty od 18 tys. zł do 300 tys. Taka właśnie kwota była np. w urządzeniu w Nowogrodzie Bobrzańskim pod Zieloną Górą. Na terenie Niemiec ich łupem za jednym razem padało nawet 100 tys. euro.

Ogromna akcja, z udziałem 200 policjantów, została przeprowadzona w poniedziałek, 5 lutego, jednocześnie w kilkunastu miejscach na terenie województw lubuskiego i dolnośląskiego. Zatrzymano osiem osób, między innymi w Zielonej Górze. Podczas przeszukań w mieszkaniach zatrzymanych, policjanci znaleźli butle z gazem technicznym, zapalniki oraz reduktory. To wszystko służyło gangsterom do wysadzania bankomatów. Zabezpieczono także zagłuszacze, radiostacje, fałszywe dowody.