Tak wyglądało w sobotę, 24 stycznia, przedpołudnie w sali kolumnowej urzędu marszałkowskiego. Przestrzeń wypełnia się już od 9:30 energią kilkuset osób. Otrzymali puszki i identyfikatory. To jeden z najważniejszych momentów przed niedzielnym Finałem, oficjalna odprawa wolontariuszy zielonogórskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Na sali pojawiło się około 325 wolontariuszy. Wśród nich sporo młodzieży licealnej i studenckiej, ale też „weteranów” kwestujących od 10, 15, a nawet 20 lat. Przyszły całe rodziny, rodzeństwa, pary, nauczyciele ze swoimi uczniami. Atmosfera była ciepła, trochę nerwowa, ale przede wszystkim pełna radości. Szef zielonogórskiego sztabu Radosław Brodzik wraz z koordynatorami dziękował za zgłoszenia i za to, że mimo mrozu i wiatru ludzie znowu stanęli do pomocy. Pada klasyczne „Dziękujemy, że jesteście, bez Was nie byłoby Orkiestry w Zielonej Górze”.
Mocno akcentowane były zasady bezpieczeństwa. Tu pomocą służyła policja. – Nie odchodzimy od puszek, nie zostawiamy ich bez opieki nawet na chwilę, pracujemy zawsze minimum w dwójkę, zwłaszcza wieczorem – uczulał mł. asp. Marcin Mokrzański. Numery alarmowe i numery koordynatorów były rozdawane na kartkach i wpisywane do telefonu. Wolontariusze słuchali bardzo uważnie.
Ekipa, która ruszy z puszkami w miasto, otrzymała od ratowników medycznych szybki kurs pierwszej pomocy. W programie była resuscytacja krążeniowo-oddechowa na fantomie, pozycja boczna bezpieczna, obsługa defibrylatora AED. W tym roku dodatkowo krótka instrukcja, co robić, gdy ktoś mdleje.
Na koniec jeszcze ustalono miejsc, gdzie wolontariusze mogą kwestować, i dzielenie się rewirami miasta. Już w niedzielę, 25 stycznia, zielonogórskie ulice od rana wypełnią się wolontariuszami z puszkami i setkami serduszek. Kilkaset osób postanowiło po raz kolejny powiedzieć „Gramy, bo kochamy pomagać”.






