– Piszę do Państwa w sprawie Kaczego Dołu. Bardzo podoba mi się inicjatywa odnowienia tego terenu, bo sama jestem mieszkanką ulicy Sucharskiego. I jak dodaje, niepokojące rzeczy dzieją się na torze do speedrowerów – alarmuje czytelniczka.
– Mieszkańcy osiedla zrobili sobie z toru wychodek dla psów i gromadzą się tam a ich pupile załatwiają na nim swoje potrzeby – pisze czytelniczka. W ostatnich dniach kiedy byłam z synkami żeby pojeździli na rowerkach przy okazji cieplejszych dni musiała najpierw sama uprzątnąć. Dopiero wtedy synowie mogli na nim jeździć. – Na trawniku w środku toru jest to samo. Pełno odchodów i fetor psiego moczu – podkreśla mieszkanka ulicy Sucharskiego.
Zielona Góra. Kaczy Dół wychodkiem dla psów
I to jest nagminny problem. – Kiedy zajmowałam tor, czekało już dwóch mieszkańców osiedla z psami, żeby wyjść tam z nimi na spacer – podkreśla czytelniczka. Jak relacjonują, powiedział im grzecznie, że to obiekt sportowy i żeby gdzie indziej wyprowadzali psy, żeby dzieci mogły w pełni z niego korzystać. – Niestety spotkało się to z dezaprobatą i gdy tylko wyszłam panowie weszli z psami na tor mówiąc, że nie ma żadnego zakazu – pisz zbulwersowana zielonogórzanka.
Kobieta apeluje o ustawienie tabliczek informujących o tym, że obiekt jest monitorowany i jest zakaz wstępu z psami oraz regulamin, który także o tym mówi. – W przeciwnym razie tor zamieni się w śmierdzące miejsce utrudniające dzieciom korzystanie z tego obiektu, a korzysta z niego sporo ludzi na rowerach – pisze czytelniczka.
Nikt nie ma nic przeciwko pieskom. Jednak właściciele muszą wiedzieć i pewnie wiedza, że maja obowiązek posprzątania po swoim pupilu. Komu jak komu, ale właścicielowi pieska jego kupa nie powinna śmierdzieć. Wystarczy worek i po sprawie. Szanujmy siebie wzajemnie, wtedy życie będzie przyjemniejsze. Przypominamy, że przebudowa Kaczego Dołu kosztowała kasę miasta 2,2 mln zł.






