O bezmyślnym zachowaniu informuje Kebab u Yogiego. – Dzisiaj spotkaliśmy się z bardzo nieprzyjemną sytuacją. Ktoś złożył swoje pierwsze zamówienie na odbiór osobisty, podał błędny numer telefonu i się nie pojawił – mówi Mateusz, szef kebaba.
To co się stało w sobotę, 28 lutego, to nie żart, bo nie ma się z czego śmiać. To kompletna głupota. Do Kebab u Yogiego zadzwoniła osobą. Zamówiła dziewięć kebabów na odbiór. Dużo jak na jedno zamówienie. Kebaby zostały przygotowane i czekały na odbiór. Nikt jednak nie przyjeżdżał. Nikt ich ostatecznie nie odebrał. – Przykre dla nas. Spotkaliśmy się z bardzo nieprzyjemną sytuacją. Ktoś złożył swoje pierwsze zamówienie na odbiór osobisty. Celowo podał jednak błędny numer telefonu i się nie pojawił – mówi Mateusz, szef Kebab u Yogiego. To czysta głupota. Brak słów na takie zachowanie. Jeżeli cieszy to autora, to smutne. – Jest nam bardzo przykro z powodu zaistniałej sytuacji i chcemy jasno zasygnalizować, że nie będziemy tolerować takich zachowań – informuje Mateusz.
Zielona Góra. Zamówili kebaby dla żartu
Od dziś możecie się spodziewać telefonu w przypadku zamówień na odbiór lub dowóz w celu potwierdzenia, że jest to realne zamówienie. – Zrobienie nam ,takiego numeru, już nie pierwszy raz kosztuje nas nie tylko sporo czasu, ale zmarnowane produkty. W tym przypadku oznacza to dla nas konkretne straty finansowe – mówi Mateusz. Jeśli zamawiasz, odbierz zamówienie. Jeśli zmienisz zdanie, to wystarczy telefon. – Szanujmy swój czas i pracę nawzajem. Dziękujemy wszystkim stałym i uczciwym klientom, którzy są z nami każdego dnia. To właśnie dla Was działamy dalej – kończy Mateusz.






