Strona główna Zielona Góra Zielona Góra. Winobranie zagrożone, reagują prezydent Pabierowski i winiarze

Zielona Góra. Winobranie zagrożone, reagują prezydent Pabierowski i winiarze

- Samorządy takie jak Zielona Góra, organizator ważnych wydarzeń winiarskich, w tym Winobrania czy Dni Otwartych Piwnic Winiarskich, muszą zachować autonomię - mówił prezydent Marcin Pabierowski.

Prezydent Marcin Pabierowski i lubuskie środowisko winiarskie sprzeciwiają się proponowanym zmianom w projekcie ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Chodzi o takie zapisy, które uderzą w organizowanie zielonogórskich świąt związanych z winiarstwem, a także staną na przeszkodzie promocji Zielonej Góry jako miasta o bogatych tradycjach winiarskich.

Swoje stanowisko przedstawili w środę, 25 maca na konferencji prasowej w urzędzie miasta. – Chcemy jednocześnie podkreślić, że zgadzamy się z tym, że potrzebna jest ochrona przed zgubnymi skutkami alkoholu. Tyle że winiarstwo jest jedynie drobnym elementem całej wielkiej branży, a wejście w życie ustawy w proponowanej formie może uniemożliwić winiarzom normalne funkcjonowanie – mówią.

W sejmowych podkomisjach procedowane są dwa poselskie projekty. Złożyli je posłowie Lewicy i Polski 2050. Zdaniem polskiego środowiska winiarskiego proponowane przepisy są bardzo rygorystyczne i uderzą w całą młodą, wciąż niewielką i rozwijającą się branżę winiarską w Polsce. W kontrze do dwóch projektów powstał trzeci, przygotowany przez Izbę Win Polskich i złożony przez posłów PSL-u.

Zielona Góra. Winobranie w w tradycyjnej formie zagrożone

Propozycjom sprzeciwiają się też lubuscy winiarze. Większość z nich jest zrzeszona w Izbie Gospodarczej Lubuskich Winnic. Winiarzy poparł prezydent Zielonej Góry Marcin Pabierowski. Na konferencji prasowej opowiedzieli o swoich obawach. – Już w obecnie obowiązującej ustawie wino jest traktowane na równi z mocniejszymi trunkami, w tym wódką. Jeśli zmiany wejdą w życie, czekają nas kolejne obostrzenia, m.in. związane z promocją naszych wyrobów – tłumaczą.

Przypomnijmy, że województwo lubuskie ma największy areał winnic w Polsce – ponad 150 hektarów. W Lubuskiem działa ponad 70 producentów. Zielona Góra uchodzi za nieformalną stolicą polskiego wina, a wrześniowe Winobranie jest największym i najstarszym winiarskim świętem w kraju. – Chcę podkreślić, że zgadzam się z ideą proponowanych w Sejmie zmian, jednak potrzebny jest racjonalny kompromis. Samorządy takie jak Zielona Góra, organizator ważnych wydarzeń winiarskich, w tym Winobrania czy Dni Otwartych Piwnic Winiarskich, muszą zachować autonomię. Takie święta to coś znacznie więcej niż samo wino. To nasza kilkusetletnia historia, tradycje, kultura. To również sztuka, architektura, promocja miasta w kontekście ogólnopolskim i ogólnoeuropejskim – mówi prezydent Marcin Pabierowski.

Prezydent Zielonej Góry złożył wniosek do posła Grzegorza Napieralskiego, szefa sejmowej podkomisji, która zbiera uwagi do procedowanych projektów. – Zaproponowałem, by samorządy miały autonomię w organizacji winiarskich wydarzeń. Zielona Góra, znana jako Winny Gród, musi mieć możliwość organizacji Winobrania czy Dni Otwartych Piwnic Winiarskich. To nas wyróżnia.

Tytus Fokszan z Winnicy Pod Winną Górą, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Lubuskich Winnic, uczestniczył w posiedzeniu sejmowej podkomisji. – Całe ogólnokrajowe środowisko winiarzy od wielu miesięcy bierze udział w tych pracach. Trwa długa i szeroka dyskusja w podkomisjach – mówi. Podkreśla, że proponowane zmiany bardzo mocno ograniczą możliwości funkcjonowania winiarzy w przestrzeni publicznej.

Imprezy winiarskie to też degustacje

– Nie jesteśmy przeciwko działaniom mającym na celu chronienie przed zgubnym skutkiem alkoholu. Tyle że pamiętajmy o jednym. Imprezy winiarskie, o których mówimy, to coś znacznie więcej niż same degustacje i sprzedaż. To tradycje historyczne, akcenty kulturalne – tłumaczy. Podkreśla również: – W tej ogromnej branży alkoholowej, który obejmuje mocne alkohole, ale też piwo, jesteśmy bardzo małą częścią.

Tytus Fokszan mówi, że jeśli zapisy wejdą w życie, winiarze de facto nie będą mogli funkcjonować w przestrzeni publicznej. – Samo postawienie naszych wyrobów na ladach domków winiarskich w miasteczku winiarskim podczas Winobrania byłoby formą reklamowania alkoholu – tłumaczy. Opowiada też, że inną ważną kwestią, która ma zostać mocno ograniczona, jest możliwość sprzedaży wina z lokalnych winnic przez internet.

Katarzyna Żelazna, prezes Izby Gospodarczej Lubuskich Winnic, jest zdania, że o szkodliwości alkoholu powinno się w Polsce mówić więcej, edukować od najmłodszych lat. – Tyle że cukier też szkodzi, a nikt nie zabrania cukierniom reklamowania się – argumentuje. Dodaje, że polscy winiarze spełniają nie tylko rolę producentów, ale przede wszystkim edukatorów. – Przyjmują gości w winnicach, opowiadają o uprawie, produkcji, wpływie pogody na krzewy, mówią o aromatach. To dużo więcej niż sam alkohol. Nie zabraniajmy im tego.

Bartłomiej Gruszka, prezes Fundacji Tłocznia: – W tym roku obchodzimy ważną rocznicę, 200-lecie tradycji produkcji w Zielonej Górze wina musującego. Mamy też ponad 180 lat tradycji Winobrania. Zielona Góra ma się czym chwalić, niejedno miasto europejskie może nam pozazdrościć. Oprócz aspektu winiarskiego to ważny aspekt kulturowy. W Europie Zachodniej i Południowej winiarstwo jest elementem tożsamości wielu miast i regionów. Pozbawianie Zielonej Góry tego waloru, możliwości promowania się, byłoby z ogromną stratą dla miasta i województwa. Trzeba zrobić wszystko, by w projekcie ustawy uwzględniono postulaty Zielonej Góry.

– Trudno sobie wyobrazić, by Winobrania miało nie być. Święto odbywa się nieprzerwanie od połowy XIX wieku, nawet nasi rodzice i dziadkowie zorganizowali je tuż po wojnie, w 1945 r. – opowiada Krzysztof Fedorowicz, miejski winogrodnik i jednocześnie winiarz z Winnicy Miłosz w Łazie. – Jesteśmy trochę na granicy absurdu. Jakieś ciemne siły stoją za tym, by wino wyrugować z tożsamości Zielonogórzan. Jestem przekonany, że się nie damy – dodał.

mat UM Zielona Góra