Strona główna Zielona Góra Zielona Góra. Na starej siatce wokół H2Ochla zginął jelonek. Po dwóch latach...

Zielona Góra. Na starej siatce wokół H2Ochla zginął jelonek. Po dwóch latach próśb stare ogrodzenie wreszcie znika

W dniu 23 lipca Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Zielonej Górze otrzymał zgłoszenie o zalegającej, starej siatce ogrodzeniowej wzdłuż kąpieliska H2Ochla. – Przyjrzeliśmy się sprawie i okazało się, że wcześniejsze zgłoszenie miało miejsce dwa lata temu – mówi Dariusz Stemplewski, rzecznik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Sprawa zaczęła się dwa lata temu, gdy mieszkanka Zielonej Góry podczas spaceru zobaczyła padniętego młodego koziołka, który wpadł w starą siatkę jak w sidła i nie przeżył. Okazało się, że wokół kompleksu H2Ochla postawiono nowe ogrodzenia, ale nie usunięto starej, podziurawionej siatki, która stała się pułapką na zwierzęta.

MOSiR usuwa starą siatkę wokół H2Ochla

W dniu 23 lipca Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji ponownie otrzymał zgłoszenie dotyczące starej siatki ogrodzeniowej. – Przyjrzeliśmy się sprawie i okazuje się, że wcześniejsze zgłoszenie miało miejsce dwa lata temu – mówi Dariusz Stemplewski. Dodaje, że MOSiR jest dla ludzi. – Chcemy szukać rozwiązań, koncentrując się na problemach, aby je rozwiązywać – mówi rzecznik MOSiR.

Do piątku stara siatka zniknie

MOSiR od razu zabrał się za problem związany z siatką. Rozwiązanie okazało się bardzo proste. Od wtorku, 28 lipca, ekipa MOSiR zajmuje się usuwaniem ogrodzenia, które ma aż 300 m długości. Dodatkowym utrudnieniem w usuwaniu okazała się metalowa konstrukcja oraz siatka powrastana w drzewa. – Łatwo nie jest, ale piątek, 31 lipca, jest dniem, w którym siatka zniknie całkowicie. Przede wszystkim zrobi się bezpieczniej dla zwierząt i oczywiście ludzi – mówi Stemplewski.

Zarządzanie Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji jest związane z tym, czego oczekują mieszkańcy i jak widać zmiana jest słuszna. Prezydent Marcin Pabierowski wsłuchuje się w głosy mieszkańców miasta i decyzje w dużej mierze dostosowuje do nich. Zdajemy sobie sprawę, że nie cieszą tylko wielkie inwestycje, ale również te małe, bardzo potrzebne nam wszystkim – mówi mecenas Robert Kornalewicz, radny miejski i wiceprzewodniczący lubuskiej KO.