Kilkukilometrowa plama oleju przez całą noc nie została zmyta. Policja z Krosna Odrzańskiego od niedzieli pilnuje drogi, zatrzymuje kierowców i informuje, aby nie jechali zalaną stroną. Strażakom z Krosna Odrzańskiego zabrakło materiału do neutralizacji oleju napędowego i jak zapewniają o pomoc prosili zarządcę drogi. Bezskutecznie.
Na odcinku z Marcinowic do Osiecznicy ciągnie się kilkukilometrowa, bardzo śliska plama oleju napędowego. Przez całą noc policja z Krosna Odrzańskiego pilnowała niebezpiecznego odcinka z Marcinowic do Osiecznicy koło Krosna Odrzańskiego. Nad ranem sytuacja nie zmieniła się.
– Policjanci zatrzymują samochody i informują kierowców, aby nie jechali zalaną stroną drogi – mówi Mariusz Grycan, rzecznik policji w Krośnie Odrzańskim. Ropa powoduje, że nawierzchnia drogi zrobiła się niebezpieczna i śliska jak lód.
Zarządca drogi wystawił już znaki informujące o niebezpieczeństwie. Wkrótce plamą mają się zająć strażacy.
Gigantyczna plama oleju napędowego pojawiła się wczoraj wieczorem. Wyciekła z uszkodzonej ciężarówki. Przez całą noc nie została zneutralizowana.
W niedzielę późnym wieczorem krośnieńska policja informowała o zalaniu paliwem drogi w centrum miasta. Okazało się, że o wiele gorsza sytuacja panuje na odcinku do Marcinowic.
Dlaczego plama przez całą noc nie została usunięta? Rzecznik straży pożarnej w Krośnie Odrzańskim poinformował nas, że problemem jest duża ilość paliwa, które wylało się na jezdnię. – Kierowca ciężarówki wjechał w otwartą studzienkę kanalizacyjną, z której ktoś wyjął właz i uszkodził bak. Nie wiedząc o uszkodzeniu dojechał do Krosna Odrzańskiego – mówi mł. bryg. Andrzej Kaźmierak.
Rano strażacy wrócili jednak do bazy. – Działania chwilowo zostały wstrzymane – tłumaczy mł. bryg. Kaźmierak.
Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że strażakom z Krosna Odrzańskiego zabrakło materiału do neutralizacji plamy. Zarządca drogi został poproszony o dostarczenie piachu do zasypania plamy paliwa.
Ze względu na śliską nawierzchnię drogi wprowadzono ruch jednym pasem. Pomocy strażakom od samego początku udzielał patrol policji. – Rozpoczęto działania polegające na neutralizacji oleju napędowego. Rozmiar rozlewiska wymagał użycia większej ilości sorbentu. Łącznie zadysponowano i zużyto do neutralizacji rozlanego oleju 236 litrów Sintanu i 140 kg Compactu, tj. cały zapas środków do neutralizacji substancji ropopochodnych z powiatu krośnieńskiego oraz dodatkową ilość zadysponowaną z Zielonej Góry (100 kg) – mówi rzeczniczka lubuskiej straży pożarnej mł. kpt. Magdalena Bilińska.
W trakcie prowadzonych działań i z uwagi na jego skalę strażacy skontaktowali się ze służbami Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. – Chodziło o zadysponowanie osób funkcyjnych na miejsce zdarzenia i podjęcia wspólnych działań zmierzających do zabezpieczenia drogi i usunięcia zagrożenia. Zarządca odmówił zadysponowania swoich środków na miejsce zdarzenia, czyli zadysponowania piaskarki do posypania drogi, tłumacząc się nieprzygotowaniem piaskarek do sezonu zimowego – mówi mł. kpt. Bilińska. W tej sytuacji ok. godz. 2.00 w nocy straż przekazała protokolarnie miejsce objęte działaniem patrolowi policji celem zabezpieczenia drogi. Łącznie działania straży pożarnej na miejscu trwały ponad sześć godzin. – Teraz na miejsce zostanie wysłana osoba z komendy straży w Krośnie w celu ocenienia sytuacji – mówi mł. bryg. Bilińska.
Anna Jakubowska z zielonogórskiego oddziału GDDKiA poinformowała nas, że zarządca drogi ze swojej strony zrobił co tylko mógł. – Zostało ustawione oznakowanie ostrzegające kierowców – mówi A. Jakubowska dodając, że nie było potrzeby kierowania ruchem przez pracowników GDDKiA. Nie było również szans na wysłanie piaskarek na zalany ropą odcinek drogi. – Nie było takiej możliwości technicznej – wyjaśnia A. Jakubowska. GDDKiA nie jest wpisana w krajowy system ratowniczo-gaśniczy. – Z ustawy nie mamy jak interweniować w takim przypadku jak droga zalana olejem napędowym – mówi A. Jakubowska.
O godz. 10.30 byliśmy na zalanym ropą odcinku drogi. W Krośnie Odrzańskim i Marcinowicach stoją patrole z włączonymi sygnałami błyskowymi w radiowozach. – Każdego kierowcę ostrzegamy o zagrożeniu związanym ze śliską plamą na drodze – mówi M. Grycan. O godz. 11.00 na odcinku nadal nie było strażaków ani służb drogowych. Policja cały czas stoi. Śliska plama ciągnie się na długości niemal 5 km.
Centrum Zarządzania Kryzysowego przy wojewodzie zna problem. – Wiedzę o tym zdarzeniu mamy, do centrum zostało zgłoszone zalanie drogi olejem napędowym, nie ma jednak oficjalnej prośmy o pomoc w tym temacie – mówi Ewa Dudek, zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Lubuskiego Urzędu wojewódzkiego. Problem powinien zostać jednak rozwiązany lokalnie przez zarządcę drogi i gospodarza terenu.
Godz. 13.00. Policja nadal stoi i ostrzega kierowców przed plamą, którą nikt nie chce się zająć. Na drodze nie ma straży pożarnej ani przedstawicieli zarządcy drogi.
Godz. 14.15. Policjanci odjechali z drogi. O niebezpieczeństwie związanym z wylany olejem mają informować znaki drogowe, które ustawiła GDDKiA.