Toyota Zielona Góra

Jechał ciężarówką zygzakiem po autostradzie. Był kompletnie pijany. Potem pieszo uciekał w samych skarpetkach

27-letni kierowca wydmuchał ponad dwa promile alkoholu.

We wtorek, 15 marca, w około godziny 15:00 dwóch mężczyzn jadących autostradą A2 w kierunku Świecka zauważyło kierującego ciężarówką, który wykonywał niebezpieczne manewry. Jechał slalomem całą szerokością autostrady.

Kierujący ciężarówką pojazdem zjechał na MOP w Chociszewie i zatrzymał się na środku drogi wjazdowej. Mężczyźni wykorzystali ten moment, podbiegli do kierującego, który po otwarciu drzwi okazał się być kompletnie pijany. Kierujący nie chciał jednak zakończyć jazdy i po chwili gwałtownie ruszył z miejsca oddalając się w głąb parkingu uniemożliwiając mężczyzną skuteczne zatrzymanie.

--- Czytaj dalej pod reklamą ---

Zdarzenie zauważyło dwóch policjantów, którzy wracali ze szkolenia mł. asp. Marek Rzepski z komendy w Międzyrzeczu oraz sierż. sztab. Mateusz Garstka z komendy wojewódzkiej w Gorzowie. Mężczyźni poinformowali policjantów, że kierujący który właśnie odjechał jest kompletnie pijany oraz wykonywał niebezpieczne manewry na drodze.

Mężczyźni wraz z funkcjonariuszami wspólnie udali się w kierunku, w którym oddalił się kierujący. Po chwili na parkingu zobaczyli porzuconą i zamkniętą ciężarówkę. W jego wnętrzu oraz obrębie nie było żadnych osób więc mężczyźni sprawdzili teren w okolicy.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Policjanci po chwili zauważyli mężczyznę odpowiadającego rysopisowi, który stał w skarpetkach. Kierowca ciężarówki na widok mężczyzn zaczął uciekać, ale teren parkingu jest ogrodzony wysoką siatką. Mężczyzna uciekał wzdłuż ogrodzenia, a przed policjantami ukrył się pod rozległymi gałęziami rosnącej na parkingu sosny.

Kierowca ciężarówki po chwili zastał zatrzymany. Jazda po pijanemu to nie jedyny powód jego ucieczki. Policjanci znaleźli przy kierowcy również woreczek z marihuaną.

27-letni kierowca wydmuchał ponad dwa promile alkoholu. Został zatrzymany i osadzony w policyjnej celi. O jego dalszym losie zadecyduje sąd. Grozi mu teraz kara do 2 lat więzienia, wieloletni zakaz prowadzenia i grzywna do nawet 30 tys. zł.