Rafał swoim bmw roztrzaskał renault. Zginęły matka z córką. Grozi mu 12 lat odsiadki

155

Rafał R. jechał bmw. Na trasie koło Mostek pod Świebodzinem staranował prawidłowo jadące renault. Zginęła 55-letnia Elżbieta i jej 33-letnia córka Agata ze Świebodzina. Sprawca uciekł z miejsca wypadku. Nie miał prawa jazdy, jechał niesprawnym technicznie autem. Trafił do aresztu. Proces trwa.

W poniedziałek 10 kwietnia odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Rafałowi R. Jest oskarżony o spowodowanie  śmiertelnego wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Rafał R. do świebodzińskiego sądu rejonowego został przywieziony z aresztu. Za kratami siedzi od czerwca ub.r. kiedy został aresztowany.

Na wniosek mecenasa Witolda Majchrzaka przesłuchano kolegę oskarżonego, z którym pracował w Niemczech. Chodziło o ustalenie czy oskarżony mógł być pijany. Świadek zaprzeczył temu, aby oskarżony wyjechał z Berlina pijany.

Zeznawał również kierowca, który widział zdarzenie jadąc za bmw. Nie mówił nic o wyprzedzaniu przez kierowcę bmw. Zabrakło jednak świadka, który jechał z naprzeciwka. Nie stawił się w sądzie. Nie minie go to. I tak będzie musiał zostać przesłuchany.

Oskarżony na pierwszej rozprawie przyznał się, ale odmówił składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na zadawane pytania. Odpowiedział tylko na jedno pytanie swojego obrońcy mecenasa Witolda Majchrzaka. Adwokat pytał oskarżonego, czy zdawał sobie sprawę, że nie uniknie odpowiedzialności. – Wiedziałem, że zostanę ukarany – powiedział Rafał.

Oskarżony w dniu tragedii 17 czerwca ub.r. wracał z pracy w Berlinie. Jechał w kierunku Świebodzina. Jak ustaliła prokuratura, wyprzedzał ciężarówkę, której kierowca zrobił mu do tego miejsce. Wtedy wpadł w poślizg i bokiem staranował jadące z naprzeciwka renault clio. Nie pomógł ofiarom. Nie upewnił się czy potrzebują pomocy. Uciekł z miejsca wypadku. Jak mówił, był w szoku i bał się.

Zeznał, że w poślizg wpadł z powodu kolein na drodze. Na tym odcinku nie ma jednak głębokich kolein. Zaznaczył, że nie wiedział o tym, że ma łyse opony w aucie, którym jechał

Noc po wypadku Rafał spędził na budowie u znajomego. Na drugi dzień taksówką pojechał do Zielonej Góry, do adwokata. Ten poradził mu spakować się i jak najszybciej zgłosić się na policji. Rafał wrócił do wujka, który odwiózł go na komendę w Świebodzinie.

Zaraz po tragicznym wypadku okazało się, że Rafał lubił szaleć samochodem. Jeździł na przykład pod prąd swoim bmw po rondzie w Świebodzinie. Dostawał mandaty od policji. Szybko przekroczył dopuszczalny limit punktów. Stracił za to prawo jazdy. Nie zdał ponownego egzaminu. W końcu sąd zakazał mu na rok prowadzenia samochodów. Z tego również Rafał sobie nic nie zrobił łamiąc sądowy zakaz. Teraz grozi mu kara do 12 lat więzienia.