24-godzinny bieg dla Emilki „Kitki” odbył się na Wzgórzach Piastowskich w Zielonej Górze. Andrzej Nóżka, Łukasz Jęcz i inni uczestnicy chcieli nagłośnić zbiórkę na leczenie i rehabilitację pięcioletniej dziewczynki chorej na niezwykle rzadkie spektrum opatii RNU4ATAC.
24-godzinny bieg dla Emilki „Kitki”
5-letnia zielonogórzanka Emilka „Kitka” Jęcz zapadła na tak rzadką i groźną chorobę, że lekarze potrzebowali wielu miesięcy, aby ustalić diagnozę. Spektrum opatii RNU4ATAC odbiera dziewczynce szanse na normalne dorastanie z rówieśnikami. Rodzice toczą heroiczną walkę o jej życie, ale także o pieniądze na zabiegi i turnusy w specjalistycznych ośrodkach.
Rodzice Emilki proszą o pomoc
Od ponad dwóch lat proszą o finansowe wsparcie poprzez portal Siepomaga. Aby zrobić hałas wokół zbiórki, Łukasz Jęcz, ojciec Emilki, przed rokiem objechał Polskę na replice XIX-wiecznego bicykla. Liczącą 2700 km wielką wyprawę zielonogórskiego strażaka relacjonowały ogólnopolskie media.
Ultramaraton na Wzgórzach Piastowskich
Ultramaratończyk Andrzej Nóżka postanowił dodatkowo nagłośnić problem, z którym borykają się Jęczowie, i nakłonić jak najwięcej ludzi do zasilenia zrzutki. We wrześniu 2025 roku przez całą dobę biegał po Wzgórzach Piastowskich. Dołączali do niego inni amatorzy. Dzięki temu nawet w nocy czuł wsparcie na leśnych ścieżkach.
Minęło 12 miesięcy. Problemy zdrowotne Emilki nawarstwiły się. Zamiast pojechać na rehabilitację, musiała przejść szpitalny zabieg wycięcia migdałka i nacięcia błon bębenkowych. Po tym przyplątały się infekcje, zapalenie ucha i konieczność przyjmowania antybiotyku.
„Choroba nie odpuszcza, my też nie możemy” – uznał Andrzej Nóżka. I znów zaplanował 24-godzinny ultramaraton po Wzgórzach Piastowskich. Wystartował w sobotnie południe, 3 października, spod H2Ochla. Biegacze z Zielonej Góry i okolic dotrzymywali mu towarzystwa, wspólnie dodając sobie otuchy, gdy w nocy napotykali dziki na leśnych szlakach.
Ojciec Emilki pokonał 50 kilometrów
Łukasz Jęcz, chociaż nie miał wcześniej do czynienia z bieganiem na długich dystansach, też walczył bardzo dzielnie. Wyraźnie kulejąc, dobił do 50 km. Nóżka wykręcił grubo ponad 100 km. Cały dystans podzielił na pętle, aby z parkingu przy kąpielisku mogli dołączać kolejni chętni. Babcia Emilki upiekła regeneracyjne ciasto (pyszniutkie) dla wszystkich zaangażowanych w akcję.
Finał biegu dla chorej dziewczynki
W niedzielne południe, 4 października, strudzeni bohaterowie długiego biegu, w asyście członków Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej z Czerwieńska, minęli wodną bramę – niespodziankę od OSP Czerwieńsk. „Kitka” z mamą czekały na mecie.
Głębszy oddech ulgi, oklaski, uśmiechy, uściski, gratulacje, żarty, krzepiące słowa… Walka o życie dziewczynki nieustannie się toczy. Dlatego jeśli możesz i chcesz, wesprzyj zbiórkę: https://www.siepomaga.pl/emilia-jecz








