Strona główna Z sądu Dożywocie dla Jacka L., mordercy z Płotów. To kara za brutalne zabójstwo...
Samochody.pl - poscigi.pl

Dożywocie dla Jacka L., mordercy z Płotów. To kara za brutalne zabójstwo żony (ZDJĘCIA)

Zielonogórski Sąd Okręgowy zadecydował, że Jacek L. za brutalne morderstwo spędzi w więzieniu resztę życia. Dożywocie dla Jacka L. zostało zaostrzone tym, że będzie mógł on ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 40 lat kary.

Wyrok zapadł we wtorek 17 maja przed zielonogórskim Sądem kręgowym. Jacek L. znowu usiadł w ławie oskarżonych bez żadnych emocji na twarzy, która cały czas była zimna i kompletnie pozbawiona emocji.

Nie stawił się obrońca Jacka L., przysłał zastępstwo. Adwokat zastępująca obrońca Jacka L. niespodziewanie wniosła o to, aby jeszcze raz przesłuchać jednego ze świadków. Wniosła również w imieniu obrońcy Jacka L. o kolejną opinię biegłych. To zdaniem sądu ewidentnie wpłynęłoby jedynie na opóźnienie procesu. Wnioski zostały odrzucone. Sąd zawiadomi również Okręgową Radę Adwokacką o postępowaniu obrońcy Jacka L.

Przed zielonogórskim sądem zapadł najsurowszy wyrok. Jacek L. w więzieniu spędzi resztę życia. 39-latek będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 40 lat zasądzonej kary. Będzie wtedy 80-letniem starcem. Ogłoszony we wtorek wyrok nie jest prawomocny.

Sąd skazując mordercę w pełni zgodził się z prokurator Małgorzatą Żok, z zielonogórskiej Prokuratury Okręgowej. Dokładnie takiej kary zażądał oskarżyciel. To, co mówiła prokurator było niezwykle smutne. – W dniu morderstwa zobaczyłam zadbany dom, wypielęgnowany ogródek, resztki kolacji na stole, jajecznicę, zwierzę, ale leżał też kawałek ucha, wszędzie były plamy, rozbryzgi krwi, koło drzwi leżał trup – mówiła prokurator Żok. Dodała, że to nie była jej pierwsza krew, ale to co zobaczyła w domu w Płotach cały czas budzi silne emocje.

Kiedy prokurator dotarła na miejsce zbrodni Jacek L. był już zatrzymany. – Zachowywał się agresywnie, uderzał w radiowóz, wykrzykiwał. Na miejscu był też Dawid i tego nie zapomnę. Chłopak był przerażony, w takiej rozpaczy, że trudno to opisać słowami – mówiła prokurator Żok. Oskarżyciel powiedziała, że cieszy się z tego, że jest wyraz „oskarżony”, bo jak inaczej nazywać Jacka L. – Bestia, zwierzę. Nie, bo obraziłabym zwierzęta – mówiła prokurator Żok. Jacek L. spokojnie słuchał emocjonującej mowy prokurator Żok. Nie było mu źle kiedy prokurator opowiadała o piekle, jakie sadysta stworzył w domu w Płotach. – Ta drobna kobieta do perfekcji miała opanowany mechanizm ucieczki. W pięć minut pakowała siebie, syna i uciekali z domu, przez okno, przez co się da  – mówiła prokurator Żok. Nie okazywał skruchy słysząc, o tym, że bił żonę, szarpał, wyrywał włosy. Nie ruszyło go nawet to, kiedy padało, że mógł zdać pięć ciosów, a nie 30.

Obrona miała niewiele do powiedzenia, w tak oczywistej sprawie. Zastępująca obrońcę mecenas skupiła się jedynie na tym, że oskarżony nie zabił żony ze szczególnym okrucieństwem. Ponad 30 ciosów nożem i niemal odcięcie głowy żony, miałoby być wynikiem tego, że Jacek L. nie zdobył wykształcenia i był bity przez ojca. Obrońca wniosła o karę 15 lat więzienia dla Jacka L.

Sam oskarżony nie miał nic do powiedzenia. Po chwili żachnął się .„Przepraszam wszystkich ludzi i Dawida za to co zrobiłem”. To było na tyle. Sztuczne zdanie wypowiedziane przez mordercę i sadystę zabrzmiało bez żadnych emocji.

Sędzia Ewa Kaczmarek-Kot wyrok ogłosiła po krótkiej przerwie. – Pani prokurator powiedziała w zasadzie wszystko to, co chciał powiedzieć sąd – uzasadniała sędzia Kaczmarek-Kot. Sąd podkreślał, że oskarżony próbował winę zrzucić na swoją żonę. To drobna, zastraszona kobieta miała z nożem rzucić się na ogromnego i silnego mężczyznę. – Poszkodowana była tak zastraszona i tak się bała, że nie była w stanie podnieść ręki na takiego człowieka jakim jest oskarżony, człowieka bezwzględnego – mówiła sędzia Kaczmarek-Kot. Żyła w związku, w którym od 19 lat trwało piekło. Sędzia Kaczmarek-Kot dodała, że oskarżony Jacek L. słuchając zeznań swojego syna nawet nie był w stanie powiedzieć przepraszam.

Sędzia podkreślała, że właśnie surowość wyroku może wpłynie na to, że takich Jacków L. będzie w przyszłości mniej. – Sąd nie ma władzy przywrócenia życia, nikt nie ma takiej władzy, ale sąd ma władzę zasądzić najsurowszą karę przewidzianą kodeksem karnym, zdaniem sądu nieadekwatną do tego, co zrobił oskarżony – mówiła sędzia uzasadniając decyzję. Dożywcie zostało dodatkowo wzmocnione tym, że Jacek L. będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie dopiero po odbyciu 40 lat kary

Surowa kara ma raz na zawsze wyeliminować Jacka L. ze społeczeństwa. – Nie zasłużył na to, żeby być w tym społeczeństwie – mówiła sędzia Kaczmarek-Kot. Ma wiedzieć, że zrobił coś strasznego, że jest oprawcą i katem.

Jacek L. wyroku za brutalne zabójstwo żony w domu w Płotach i mów końcowych wysłuchał ze spuszczoną głową, ale tak jak zawsze nie miał na twarzy żadnych emocji.

Rodzina zamordowanej kobiety zgadza się z wyrokiem. – Innego nie mogło być – powiedziała mama Eli.

Do brutalnego zabójstwa doszło 25 maja ub.r. w Płotach koło Zielonej Góry. Policję wezwał 17-letni syn ofiary, który uciekł z mieszkania widząc jak ojciec brutalnie morduje jego matkę, a swoją żonę. Prawdopodobnie ucieczka uratowała chłopcu życie. Kiedy wezwani policjanci weszli do domu, morderca siedział na łóżku, a jego żona leżała na podłodze obok niego w kałuży krwi. To był okropny widok. Morderca zadał swojej żonie około 30 ciosów nożem. Zatrzymany Jacek L. był pijany.

Materiały od czytelników

Nagrałeś coś na trasie?
Daj nam znać.

Zdjęcie kolizji, wypadku albo ciekawy temat — Twój materiał może trafić na portal. Twórz z nami poscigi.pl.

01
NagrywaszWideo, zdjęcie kolizji lub wypadku
02
03
PublikujemyTworzysz z nami portal poscigi.pl
Langner odszkodowania Zielona Góra - poscigi.pl