Katastrofa na S3 koło Sulechowa. Kierowcy busa zabrakło paliwa. Prokuratura: To powód wypadku

14

Bogdan P., były policjant z powiatu świebodzińskiego, w poniedziałek 13 lutego ponowie zasiadł w ławie oskarżonych zielonogórskiego sądu. Odpowiada za spowodowanie śmiertelnego wypadku na S3. Kolejni świadkowie potwierdzili, że tuż przed zdarzeniem mówił o tym, że zabrakło mu paliwa.

Bogdan P. to kierowca mercedesa sprintera. Został oskarżony o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Zdaniem prokuratury nie zadbał o zatankowanie busa przed wyjazdem w trasę. Biegły określił, że w chwili uderzenia przez tira, bus jechał z prędkością 26 km/h drogą ekspresową. To właśnie miał być efekt braku paliwa. Kierowca tira z tego powodu mógł źle ocenić prędkość auta i dlatego doszło do katastrofy.

Na poniedziałkowej rozprawie kolejni świadkowie zeznali, że tuż przed uderzeniem przez tira, w aucie padła informacja o braku paliwa. To obciąża kierowcę.

Zdaniem obrońcy Bogdana P., mecenasa Piotra Majchrzaka nie ma mowy o tym, że to jego klient spowodował katastrofę w ruchu lądowym. – Brak paliwa nie jest zaniedbaniem powodującym niebezpieczeństwo w ruchu lądowym – mówi mecenas Majchrzak. Obrona wniosła do sądu o przesłuchanie biegłych, którzy wydawali opinię w sprawie wypadku.

Do wypadku doszło 4 czerwca 2014 r. Bogdan P. wiózł 11 ludzi do pracy przy wyłapywaniu indyków. Jechał drogą ekspresową S3 w kierunku Zielonej Góry. Przed Sulechowem w tył mercedesa sprintera uderzyła ciężarówką. Bus wypadł z drogi i koziołkował. Na miejsce katastrofy przyleciały dwa śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz przyjechały karetki z kilku szpitali. Ranni powypadali z koziołkującego busa. Leżeli w rowie na poboczu. Lekarze i ratownicy medyczni udzielali im pomocy. Ofiary na noszach trafiały do karetek. Najciężej ranni do szpitali polecieli śmigłowcami.

W wypadku zginął 47-letni Franciszek Chwiałkowski z Podlegórza koło Świebodzina, a 11 osób zostało poważnie rannych, w tym trzy ciężko.

Zaraz po wypadku ruszyło prokuratorskie śledztwo. Kierowca ciężarówki, który uderzył w tył mercedesa sprintera, stanął przed sądem. 27-letni Jakub M. z Leszna został oskarżony o spowodowanie katastrofy lądowej. Sąd skazał go na rok więzienia, w zawieszeniu na trzy lata. Na rok odebrał mu prawo jazdy i zasądził odszkodowania dla ofiar katastrofy.

Córka ofiary wypadku jest przekonana, że winnym śmierci jej ojca jest Bogdan P. Zdaniem obrońcy Bogdana P. trudno jest teraz określić ilość paliwa w baku, który został roztrzaskany podczas wypadku.