Zakończono sprawę z szokującego zdarzenia, do którego doszło podczas rozprawy sądowej z udziałem 44-letniego mieszkańca powiatu nowotomyskiego. Podczas posiedzenia Sądu Rejonowego w Nowym Tomyślu mężczyzna ponownie kierował wobec pokrzywdzonego groźby śmierci. Grozi mu ponad 4 lata więzienia.
44-latek w okresie ostatnich dwóch lat był zatrzymany za groźby karalne, zwłaszcza po sytuacji grożenia śmiercią kierowcy autobusu. Mężczyzna wszedł do miejskiego autobusu, zaczął utarczkę słowną z kierowcą i nie chciał pojazdu opuścić grożąc oraz pijąc kierowcę autobusu. Następnie podczas rozprawy mężczyzna ponownie groził pokrzywdzonemu kierowcy. – I to nie gdzieś „na boku, gestem, czy po cichu „, tylko wprost na sali sądowej, gdzie zwykle panuje powaga – mówi podkom. Barbara Sobieszek z policji w Nowym Tomyślu.
Szczególnie bulwersujące jest to, że doszło do tego dojść bezpośrednio na sali rozpraw, w obecności sędziego oraz prokuratora. – Rozumiemy, nie każda kara od razu zmienia człowieka, ale każde kolejne przekroczenie granicy ma swoje konsekwencje. Groźby nie przestają być przestępstwem tylko dlatego, że padają w emocjach – mówi podkom. Sobieszek.
Co istotne, 44-latek nie jest nowicjuszem w konfliktach z prawem. Tym razem odpowiada w warunkach recydywy, ponieważ zarzucane mu czyny są tożsame z tymi, za które wcześniej odbywał karę. W przeszłości był już karany za podobne przestępstwa, za które obecnie nadal odsiaduje wyrok więzienia.
W tym przypadku 44-latek może przekonać się, że lekceważenie wcześniejszych wyroków prowadzi jedynie do kolejnych, znacznie poważniejszych konsekwencji. Akt oskarżenia skierowany został do Sądu Rejonowego w Nowym Tomyślu. W praktyce grozi mu nawet do 4,5 roku więzienia, czyli spore przedłużenie obecnej odsiadki.
Dobrze wiedzieć, że jak życie daje ci drugą szansę, to nie testuj, na ile jeszcze można sobie pozwolić. Bo są miejsca, gdzie żarty kończą się szybciej niż się zaczęły, a sala sądowa zdecydowanie do nich należy.






