Zostawił samochód na jednym ze skrzyżowań w Lublinie. Boso poszedł na najbliższą stację benzynową, gdzie dokonał wlał paliwa do wiaderko po wodzie do mycia szyb i ukradł. Został zatrzymany przez policjantów w drodze do pojazdu. Miał prawie dwa promile alkoholu w organizmie. Od 7 lat ma dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
W sobotę rano, 13 czerwca, o godzinie 6:30 policja dostała zgłoszenie o dziwnym zachowaniu kierowcy. Kierujący Fordem zatrzymał auto na skrzyżowaniu, wysiadł z niego i boso poszedł w kierunku ulicy Nadbystrzyckiej. Za nim na miejsce dojechał patrol, policja otrzymała drugie zgłoszenie, tym razem o kradzieży paliwa na stacji benzynowej w okolicy.
Jak się okazało, ten sam mężczyzna bez butów, na stacji benzynowej wylał z wiaderka wodę przeznaczoną do mycia szyb. Następnie zatankował ponad 7 litrów benzyny i nie płacąc ruszył z powrotem w kierunku auta. Wtedy został zatrzymany przez policjantów.
Mężczyzną okazał się 33-letni mieszkaniec Lublina. Był pijany, wydmuchał prawie dwa promile alkoholu. Ponadto po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że od 2019 r. ma dożywotni zakaz prowadzenia.
33-latek w niedzielę, 14 czerwca, został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzuty prowadzenia po pijanemu i złamanie sądowego zakazu. Mężczyzna będzie odpowiadał w warunkach recydywy. Następnie został doprowadzony do sądu, który aresztował go tymczasowo na trzy miesiące. Grozi mu kara do 7,5 roku więzienia.




