Strażacy ratowali nieprzytomnego operatora dźwigu w Zielonej Górze

Strażacy zostali wezwani na budowę przy ul. Zdrojowej. Operator dźwigu z kabiny na wysokości 20 metrów nie dawał oznak życia. Do akcji wkroczyła zielonogórska strażacka grupa wysokościowa.

Do zdarzenia doszło wczoraj. – To była nietypowa akcja. Operator dźwigu nie dawał oznak życia. Znajdował się w kabinie na wysokości 20 metrów nad ziemią – mówi mł. bryg. Dariusz Mach, zastępca komendanta Zielonogórskiej Straży Pożarnej. Na miejsce akcji na budowę przy ul. Zdrojowej dotarło pięć jednostek straży pożarnej.

--- Czytaj dalej pod reklamą ---

Jedyna droga z ziemi do kabiny prowadziła przez wąskie schodki na dźwigu. Dotarcie do operatora tą droga  było możliwe, ale zniesienie go na ziemię do karetki nie wchodziło w grę. Do akcji wkroczyli wysokościowcy z zielonogórskiej straży pożarnej.

Pod dźwig podjechał strażacki wóz z drabiną sięgającą do wysokości 35 m. Wysokościowcy dostali się do wnętrza kabiny i podali tlen nieprzytomnemu mężczyźnie. – Potem umieścili go na specjalnych noszach i przetransportowali drabiną na dół – mówi mł. bryg. Mach. Pogotowie ratunkowe zabrało nieprzytomnego operatora do szpitala.

Akcja była nietypowa. Na szczęście nie było śniegu ani błota na budowie. To znacznie utrudniłoby dojazd strażackiego sprzętu pod dźwig. – Gdyby kabina była wyżej niż zasięg naszej drabiny to wysokościowcy i tak dostaliby się do mężczyzny, ale wydłużyłby się czas dotarcia do niego – tłumaczy mł. bryg. Mach. Strażacy mogą przygotować stanowisko alpinistyczne na drabinie i dotrzeć wyżej jej zasięgu.

Reklama pościgi