To była drogowa masakra. Pijany radziecki żołnierz wiózł most pontonowy. Rozpruł nim autobus. Zginęło 15 osób

Pijany radziecki żołnierz wiózł most pontonowy. Rozpruł nim autobus. Zginęło 15 osób

Do tragedii doszło, 22 stycznia, 1978 r na trasie koło Osiecznicy. 21-letni Samwieł Arutjanin, radziecki żołnierz sądząc, że przydrożny słup to człowiek, przekroczył środkową oś jezdni o kilkadziesiąt centymetrów. Wtedy rozpruł bok mijanego autobus. Zginęło 15 osób.

Autobus jechał ze Słubic do Zielonej Góry. Nie dojechał. Około godz. 20.00 na trasie koło Osiecznicy zderzył się z ciężarówką Armii Czerwonej. Kierowca kraza z jednostki w Szprotawie rozpruł bok autobus przewożonym mostem pontonowym. Autobus został dosłownie zmiażdżony.

Na miejscu zginęło wtedy 14 osób. 15 osoba zmarła w szpitalu. Kilkanaście osób zostało ciężko rannych. Mieli podrywane kończyn.

Samwieł Arutjanin był kompletnie pijany. Na miejscu chciał go nawet zastrzelić dowódca. Pół roku później kierowca został skazany przez radziecki sąd wojskowy na karę 8 lat ciężkich robót.

Po tej tragedii doszło do porozumienia z armią radziecką, że jej pojazdy będą się poruszały po polskich drogach w konwojach, zawsze poprzedzane przez pilota.

W 2010 r. w miejscu katastrofy ustawiono pamiątkowy obelisk poświęcony ofiarom wypadku.

Eko pol - Poscigi.pl