To było szokujące. Nożykiem do tapet oderżnął kobiecie głowę i przyniósł na komisariat

Zielonogórski sąd okręgowy uznał Huberta G. winnym. Skazał okrutnego mordercę na dożywotnie więzienie.

Do okrutnej zbrodni, o której mówił cały kraj, doszło w październiku 2012 r.. Hubert G. nożykiem do tapet odciął głowę matki swojego kolegi. To była zemsta. Na czole ostrzem wyrył obraźliwy napis. Głowę w reklamówce przyniósł na komisariat policji w Gubinie. Tam został zatrzymany.  

Była październikowa niedziela 2012 r. Do komisariatu policji w Gubinie wszedł chudy, wysoki mężczyzna. W ręku miał reklamówkę. Pakunek położył obok okienka dyżurnego komisariatu. Kiedy policjant zajrzał do środku zaniemówił.

--- Czytaj dalej pod reklamą ---

W torbie była świeżo oderżnięta ludzka głowa. Na czole był ostrzem wyryty obraźliwy napis. Mężczyzna natychmiast został zatrzymany.

Kilka godzin wcześniej Hubert G,. zjawił się w mieszkaniu swojego kolegi. Zjadł posiłek z jego matką Elżbietą. Potem poszedł z nią na cmentarz. Miał pomóc, bo kobieta dorabiała sprzątając groby. Na cmentarzu zaatakował panią Elżbietę tuż koło byłego krematorium.

Odciął kobiecie głowę

Najpierw podciął kobiecie gardło, a potem oderżnął głowę nożem do tapet. – To było bestialstwo. Bardzo ciężko jest odciąć człowiekowi głowę nożykiem do tapet. Została wręcz oderżnięta i oderwana. Nigdy czegoś takiego nie widziałem – mówi nam osoba, która pracowała nad tą sprawą.

Hubert G. od razu przyznał się do zabójstwa. Powiedział, że ciało bez głowy zostawił na cmentarzu. Dodał, że zabójstwo było zemstą. Kobieta wcześniej złożyła zawiadomienie o tym, że jest katowana przez syna, kolegę Huberta. To tak bardzo rozzłościło Huberta, że zabił ją dla kolegi. Dla niego to katujący matkę syn był ofiarą.

Hubert za kratkami celi zachowywał się dziwnie. Między innymi onanizował się przy policjantach. Był arogancki przed sądem. Na sądowym korytarzu przeklinał i pluł na dziennikarzy. Nie przejmował się okrutnym czynem, którego się dopuścił.

Dojeżdżając do sądu na rozprawy Hubert G. był traktowany jak szczególnie niebezpieczny.  Miał skrępowane kajdanami nogi i ręce. Kajdany były połączone łańcuchem.

Dostał dożywocie

Hubert G. usłyszał zarzut morderstwa ze szczególnym okrucieństwem. Czyn, którego się dopuścił oraz jego zachowanie spowodowały konieczność przebadania go przez psychiatrów. Biegli po obserwacji uznali, że był zdrowy i dobrze wiedział co robi. Mógł odpowiadać za swój czyn przed sądem.

Ostatecznie zielonogórski sąd okręgowy uznał Huberta G. winnym. Skazał okrutnego mordercę na dożywotnie więzienie. Dodatkowo sąd na 10 lat pozbawił go praw publicznych i nakazał zapłatę 50 tys. zł odszkodowania członkom rodziny ofiary.

Dziś Hubert G. ma 31 lat i od 10 lat siedzi w więzieniu.