
W Wojewódzkim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Drzonkowie odbył się Międzynarodowy Turniej Osób z Niepełnosprawnościami w Bocci. W zawodach rywalizowali sportowcy z Polski, Czech i Słowacji, a wydarzenie było także okazją do obserwacji zawodników z myślą o przyszłej kadrze narodowej.
Międzynarodowy turniej bocci w Drzonkowie
– Boccia jest jak szachy. Wydaje się, że polega tylko na rzucaniu bilami, ale trzeba przewidywać ruchy przeciwnika. To strategiczna gra – mówi Mieczysław Nowak, trener kadry polskich boccistów. Sędziował podczas Międzynarodowego Turnieju Osób z Niepełnosprawnościami w Bocci, który odbywa się w Zielonej Górze-Drzonkowie. Przy okazji wypatrywał przyszłych kadrowiczów.
Turniej zaczął się w piątek, 2 października 2026 r. Przyjechały na niego kluby z Bielska-Białej, Bydgoszczy, Gdańska, Głogowa, Gorzowa Wlkp., Kielc, Legnicy, Osielska, Poznania, Sławy, Warszawy, Wrocławia i Zielonej Góry, a także dwie zagraniczne drużyny z Czech i Słowacji. Organizatorem jest Zrzeszenie Sportowo-Rehabilitacyjne „Start” w Zielonej Górze, które w tym roku obchodzi 60-lecie.
– Wprowadziłam tę dyscyplinę, jak tylko pojawiła się w Polsce. To było 16 lat temu. Boccia była kierowana do osób niepełnosprawnych na wózkach, ale też do grupy integracyjnej, czyli osób z różnymi niepełnosprawnościami. Mogą grać, ale muszą usiąść na krzesełku. Co dała boccia? Dzięki tej grze osoby na wózkach wyjechały wreszcie z domu. Dwa–trzy razy w tygodniu mają treningi. Spotykają się, integrują, jeżdżą na zawody. Trzy razy w roku organizujemy im obozy sportowe. Teraz na przykład wróciłam z nimi z Wisły, z naszego ośrodka paraolimpijskiego – tłumaczy Danuta Tarnawska, prezeska „Startu” Zielona Góra.
W całym klubie w ośmiu dyscyplinach trenuje około 120 zawodników i zawodniczek. Ewa Malon trenuje boccię od trzech lat, natomiast jej córka Magda gra od 11 lat.
Na czym polega boccia?
– O co w tym chodzi? Jest jack, czyli biała bila, biała piłeczka. Do tego jest sześć bil niebieskich i sześć bil czerwonych. W rywalizacji drużynowej jest po trzech zawodników w każdej drużynie. Każdy ma dwie bile. Losujemy albo czerwone, albo niebieskie. Gra polega na tym, żeby bila doleciała jak najbliżej białego jacka. Wtedy się punktuje – tłumaczy pani Ewa.
Polska boccia w europejskiej czołówce
Na zawodach w Wojewódzkim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Drzonkowie pojawił się Mieczysław Nowak, trener kadry, a także kadrowiczka Edyta Owczarz, która grała z wykorzystaniem rampy. Swój pierwszy mecz wygrała z miażdżącą przewagą.
– Plasujemy się w czołówce europejskiej, jeździmy na zawody rangi światowej. Niedawno kadra wróciła z Seulu, gdzie odbywały się mistrzostwa świata. Można było zdobyć awans na paraolimpiadę w Los Angeles, ale premiowane było tylko pierwsze miejsce, tak że niestety nam się jeszcze nie udało – mówi M. Nowak.
Strategia jak w szachach
– Wydaje się, że to jest miła i prosta gra, ale nic bardziej mylnego. Każdy sport z pozycji widza wygląda bardzo łatwo, ale jak się już w niego zagłębi i przyjrzy mu się od środka, to okazuje się, że to trudna dyscyplina, która wymaga dużo treningów. Tu sporą trudnością jest na pewno kwestia dostosowania rampy i bili, ale jest jeszcze strategia. Ja to porównuję do gry w szachy. Żeby wygrać, trzeba przewidzieć ruchy przeciwnika, czyli opracować taktykę. A pamiętajmy, że bile można blokować i wybijać. Różnią się twardością, dlatego trzeba dobrze je dobrać, żeby szły w to miejsce, w które chce zawodnik – tłumaczy M. Nowak.






