Ośmiu kierowców straciło prawa jazdy w ciągu kilku godzin podczas kontroli drogowych na trasie Sulechów–Kargowa oraz obwodnicy południowej Zielonej Góry. Policjanci zatrzymali dokumenty za znaczne przekroczenie prędkości, a kierowcy tłumaczyli swoje zachowanie między innymi pośpiechem i pustą drogą.
Ośmiu kierowców straciło prawa jazdy
W niedzielę, 4 października, zielonogórska drogówka nadzorowała drogę krajową nr 32 na odcinku z Sulechowa do Kargowej oraz obwodnicę południową Zielonej Góry. W kilka godzin ośmiu kierowców straciło prawa jazdy.
Droga krajowa nr 32 na odcinku z Sulechowa do Kargowej od dawna jest pod specjalnym nadzorem zielonogórskiej drogówki. Powodem są śmiertelne wypadki, do których tam doszło. Patrole były również na obwodnicy południowej Zielonej Góry, gdzie kierowcy pozwalają sobie na zbyt dużą prędkość. – Na odcinku drogi krajowej nr 32 od Sulechowa do Kargowej oraz na obwodnicy południowej Zielonej Góry do południa zatrzymaliśmy osiem praw jazdy – mówi podinsp. Katarzyna Świerkowska-Teska, naczelnik zielonogórskiej drogówki.
Kierowca jechał 148 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h
Jednym z niechlubnych przypadków był kierowca, który jechał z prędkością 148 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h, poza obszarem zabudowanym, na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej. – To wiąże się z zatrzymaniem prawa jazdy na trzy miesiące – mówi podinsp. Świerkowska-Teska.Kierowca został również ukarany mandatem w wysokości 1500 zł. Na jego konto trafiło także 13 punktów karnych.
Jak kierujący tłumaczyli przekroczenie prędkości?
– Spieszyłem się do mechanika, a później z dzieckiem do kościoła. Myślałem, że mam włączony tempomat – mówił jeden z kierowców, chociaż jego samochód nie miał tempomatu.
– Droga była pusta – powiedział zawodowy kierowca, który obawiał się utraty pracy po zatrzymaniu prawa jazdy.
– Droga była pusta i wszystko było widać z daleka – mówił kierujący jadący z rodziną do Zielonej Góry.
– Nie czułem prędkości, zamyśliłem się – powiedział kierowca i przyznał, że nie ma nic na swoje usprawiedliwienie.
Kierująca tłumaczyła z kolei, że spieszyła się na uczelnię.
– Powód zawsze się znajdzie. Pytanie tylko, czy warto ryzykować bezpieczeństwo swoje i innych – mówi podinsp. Świerkowska-Teska.








