Okradł pracodawcę w Zielonej Górze. Fanty sprzedał w lombardzie

Zielonogórscy policjanci z I komisariatu zatrzymali mężczyznę, który ukradł swemu pracodawcy elektronarzędzia wartości ponad 1 tys. zł i sprzedał je w lombardzie. Okradziony znał tylko imię mężczyzny. Policjanci zatrzymali sprawcę dzięki rysopisowi.

Wszystkie branże borykają się z brakiem pracowników. Sezon remontów i prac budowlanych trwa w najlepsze i o takich pracowników jest obecnie najtrudniej. Z takim problemem borykał się też właściciel małej firmy budowlanej z Zielonej Góry. Miał nowe zlecenie i stwierdził, że potrzebuje kolejnego pracownika. Zgłosił się do niego mężczyzna, który twierdził, że zna się na pracy. Właściciel firmy postanowił go sprawdzić zanim zatrudni na stałe. Nowy pracodawca dał mężczyźnie 500 zł zaliczki i przez dwa dni obserwował jak nowy pracownik pracuje.

Polecane  ZIELONA GÓRA. Motocyklista uciekał policji po chodnikach i rozbił się (ZDJĘCIA)

Niestety „nowy” zniknął po dwóch dniach razem z zaliczką i jak się okazało kilkoma elektronarzędziami wartości ponad 1 tys. zł. Na nieszczęście właściciel firmy znał tylko imię podane przez mężczyznę. Nie wiadomo było kim jest i gdzie go szukać. Pokrzywdzony powiadomił o kradzieży policjantów z I komisariatu.

Policjanci poprosili o rysopis poszukiwanego mężczyzny. – Jak się okazało słusznie. Jedna z cech podanego rysopisu była bardzo charakterystyczna. Wszyscy policjanci dostali opis poszukiwanego i tej właśnie cechy – mówi podinsp. Małgorzata Barska z biura prasowego zielonogórskiej policji.

Polecane  Uwaga kierowcy. Zderzenie samochodów w Zielonej Górze (FILM CZYTELNIKA)

Po trzech dniach od zawiadomienia, w ubiegły czwartek, 9 sierpnia, mężczyzna został zatrzymany przez policjantów. 33-letni zielonogórzanin, jak się okazało, oddał skradzione elektronarzędzia swojemu znajomemu, a tamten sprzedał je w lombardzie. Policjanci tego samego dnia odzyskali skradzione przedmioty i zostaną one zwrócone pokrzywdzonemu.

– 33-latek nie był wcześniej notowany za przestępstwa kryminalne. Usłyszał zarzut kradzieży i przyznał się do winy – mówi podinsp. Barska. Za kradzież grozi mu kara do 5 lat więzienia.