Toyota Zielona Góra

Pożegnali sierż. Marcina Wiącka. Zostały wspomnienia i wielki smutek

Rodzina, policjanci, przedstawiciele służb mundurowych, oficjalne delegacje i mieszkańcy Sulęcina, wszyscy zgromadzili się by pożegnać sierż. Marcina Wiącka. W piątek, w skupieniu i ciszy, ostatni raz towarzyszyli koledze, który zginął tragicznie podczas pościgu za złodziejem samochodów.

Tragiczna śmierć policjanta z Sulęcina poruszyła wszystkich. Na piątkową uroczystość przybyło wielu kolegów, przyjaciół i współpracowników Marcina Wiącka. Wszyscy zebrani pragnęli towarzyszyć rodzinie i najbliższym podczas ostatniego pożegnania. W kościele i na cmentarzu nie zabrakło oficjalnych delegacji przedstawicieli służb mundurowych i szeregu instytucji.

--- Czytaj dalej pod reklamą ---

Zgromadzeni swoją obecnością oddali hołd funkcjonariuszowi, który do końca bronił porządku i poszanowania prawa. Byli z nami przedstawiciele Komendy Głównej Policji, urzędu wojewody, policji niemieckiej. Przy katafalku nie zabrakło delegacji Straży Pożarnej, Inspekcji Transportu Drogowego, żandarmerii i szeregu innych organizacji, których zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo i poszanowanie prawa.

Obok mundurowych w skupieniu i zadumie pogrążyli się przedstawiciele władz, samorządowcy oraz mieszkańcy Sulęcina. Wielu z nich znało osobiście Marcina Wiącka, wielu też przyszło, by dać w ten sposób dowód swego szacunku dla jego ofiarnej śmierci.

Po uroczystej mszy żałobny kondukt przeszedł ulicami Sulęcina na tamtejszy cmentarz. Wśród setek zgromadzonych osób słowa pożegnania skierował komendant powiatowy policji nadkom. Paweł Rynkiewicz. Przełożony podkreślił, że sierż. Marcin Wiącek był człowiekiem konsekwentnym i wytrwałym. Nigdy się nie poddawał, nie zakładał niepowodzenia. Zawsze aktywny, życzliwy, nie prosił, a pomagał. Nie narzekał, a udzielał pomocy. W imieniu przyjaciół z pracy jego zdania uzupełnił asp. Przemysław Stankiewicz, wypowiadając nad trumną zmarłego kolegi słowa policyjnej roty ślubowania. Odgłos salwy honorowej i dźwięk trąbki przypomniał wszystkim zgromadzonym, że to ostatnie pożegnanie.

Sierż. Marcin Wiącek miał 36 lat, zostawił żonę i dwójkę dzieci. W policji służył od przeszło 12 lat. Większość tego czasu w ruchu drogowym. Zginął tragicznie podczas pościgu za złodziejem samochodu, który nie zatrzymał się do kontroli na drodze nr 92. Jak się okazało, kierowca skradzionego w Niemczech audi A6, 26-latek z woj. Warmińsko-Mazurskiego, był pod wpływem narkotyków. W przeszłości mężczyzna był już karany między innymi za kradzieże. Okoliczności tragicznej śmierci sierż. Marcina Wiącka wyjaśnia Prokurator Okręgowy w Zielonej Górze.

Lubuska policja

Toyota Zielona Góra