Skatowany Tadek zmarł w szpitalu. Radek nie przyznaje się do śmiertelnego pobicia. – Byłem pijany, brałem mocarza – mówi (ZDJĘCIA)

Skatowany Tadeusz leżał przy torowisku w okolicach ul. 22 Lipca w Kożuchowie. Zmarł w szpitalu z powodu poważnych obrażeń głowy. Kat skopał go i dobił kijem. W ławie oskarżonych siedzą młody chłopak Radek W. i jego starszy znajomy Jacek Cz. Młodszy jest oskarżony o śmiertelne pobicie, starszy odpowiada za nieudzielenie pomocy pobitemu mężczyźnie. Obaj nie przyznają się.

Był 15 sierpień ub.r. Radek i Jacek pili alkohol. Razem z nimi przy torowisku w okolicach ul. 22 Lipca w Kożuchowie siedzieli Tadeusz i Barbara. Wszyscy mieli pić piwo i wódkę.

Tadeusz został znaleziony przy torowisku na drugi dzień. Mężczyzna był skatowany. Kat zadawał ciosy rękoma, nogami i  kijem w głowę. Mężczyzna trafił do nowosolskiego szpitala. Tam mimo wysiłków lekarzy zmarł.

Ruszyło śledztwo związane ze śmiertelnym pobiciem Tadeusza. Zatrzymani zostali Radek W. i Jacek Cz. Pierwszemu prokurator postawił zarzut śmiertelnego pobicia Tadeusza. Młody mężczyzna został aresztowany i trafił do celi. Starszy, Jacek odpowiada z wolnej stopy za nieudzielenie pomocy rannemu Tadeuszowi i uniemożliwienie udzielenia pomocy przez Barbarę. Miał ją przytrzymywać kiedy Radek bił.

W czwartek 28 kwietnia prokurator z Nowej Soli, przed zielonogórskim sądem okręgowym odczytał akty oskarżenia. Radek i Wojciech zrozumieli ich treść. Pierwszy zeznawał Radek. Opowiedział, że w tragicznym dniu razem z Jackiem, Tadkiem i Baśką pili alkohol. Zabrakło wódki więc skuterem pojechał po kolejną butelkę wódki i piwa. W sklepie zorientował się, że nie ma portfela, który dał mu Jacek. Wrócił na torowisko i zapytał Tadeusza dlaczego ukradł mu portfel. Potem go pobił. – Chciałem dać mu nauczkę za kradzież portfela – mówił Radek. Pobił Tadeusza. Nie przyznał się jednak do śmiertelnego pobicia mężczyzny. – Żył kiedy odchodziłem – mówił przed sądem oskarżony Radek.

Polecane  Ela B. wymyśliła raka i oszukała tysiące osób. Została skazana

Zapytamy przez swojego obrońcę powiedział, że w dniu zdarzenia był mocno pijany. Wypił 10 piw i flaszkę wódki. – Brał pan jakieś inne używki ? – zapytał obrońca. – Tak dopalacze, brałem ,,mocarza” – powiedział Radek.

– Żałuje pan tego, co się stało ? – zapytał obrońca. – Tak, bardzo żałuję – odpowiedział Radek. Brzmiało to jednak bardzo sztucznie.

Podczas zeznań przed prokuratorem, Radek zeznawał zupełnie inaczej. Powiedział, że był pijany i to, że brał dopalacze, ale wcześniej, a nie w dniu zdarzenia. Mówił również, że Tadeusza bił również Jacek. Przed sądem odwołał jednak wcześniejsze zeznania. Potwierdził, że bił tylko on.

Polecane  Śmierć biznesmena z Zielonej Góry. Jego ochroniarz idzie do więzienia

Drugi z oskarżonych, Jacek Cz. odmówił składnia wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Nie przyznał się do zarzucanego mu czynu. Prokurator odczytał jego wcześniejsze zeznania. Obciąża w nich Radka. Mówi, że to agresywna osoba, która szukała motywu do pobicia Tadeusza. Powodem stała się rzekoma kradzież portfela należącego do Jacka. Portfel odnalazł się na drugi dzień w kuferku skutera należącego do Jacka. – Wiedziałem, że tam jest portfel, on tylko szukał pretekstu do pobicia Tadka – zeznawał Jacek przed prokuratorem

W czwartek w sądzie nie stawiła się Barbara powołana w charakterze świadka. Nie odebrała wezwania na rozprawę wysłanego przez sąd. Sąd wezwie ją ponownie.

Obrona Radka zapowiedziała już powołanie biegłych przez sąd. Chodzi o zeznania dotyczące zażycia dopalacza o nazwie ,,mocarz” i jego wpływu na zachowanie oskarżonego w dniu zdarzenia.