Strażnik graniczny z bronią w ręku napadł na kantory

    Funkcjonariusz Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej napadł na kantory w Poźrzadle i Torzymiu. Podczas napadu strzelał z ostrej amunicji.

    Jak udało się nam ustalić, do dwóch napadów doszło jednego dnia, 30 kwietnia b.r. Potwierdza to rzecznik gorzowskiej Prokuratury Okręgowej prokurator Dariusz Domarecki. Mężczyzna napadł na kantor w Torzymiu oraz w Poźrzadle koło Łagowa. Nieoficjalnie udało się nam ustalić, że podczas napadów strzelał z ostrej amunicji. Jednego z kantorowców uratowała kuloodporna szyba.

    --- Czytaj dalej pod reklamą ---

    Bandyta niczego nie zrabował. Oba napady nie udały mu się. W pierwszym przypadku mężczyzna chciał zrabować 300 tys. zł., w drugim jego łupem mogła paść kwota 150 tys. zł. Po nieudanych próbach rabunków mężczyzna zniknął.

    Zaraz po napadach na kantory ruszyły poszukiwania uzbrojonego bandyty. Przez cały maj śledczy szukali napastnika. W końcu wpadli na jego trop. – Mężczyzna został zatrzymany w czerwcu. Sąd zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu – mówi prokurator Domarecki.

    Prokuratura nie podaje już żadnych innych wiadomości ani szczegółów dotyczących sprawy. Potwierdza jedynie, że aresztowany mężczyzna to funkcjonariusz Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej w Krośnie Odrzańskim.

    Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z rzecznikiem komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej w Krośnie Odrzańskim. Mężczyzna podejrzany o dokonanie dwóch prób rozbojów to funkcjonariusz z kilkunastoletni stażem w mundurze pogranicznika. – Został zawieszony w wykonywaniu czynności służbowych i wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Trwa wewnętrzne postępowanie wyjaśniające dotyczące okoliczności zdarzenia – mówi chor. SG Anna Galon, rzecznik komendanta NoOSG.

    Czy pogranicznik podczas napadów strzelał z broni służbowej? Tego nie komentuje prokurator Domarecki. Nie mówi o tym również chor. Galon.

    Mężczyźnie postawiono zarzut usiłowania rabunku z użyciem broni palnej. – Grozi mu kara do 15 lat więzienia – wyjaśnia prokurator Domarecki.

    Piotr Jędzura

    fot. sxc.hu