Zabójstwo na działkach w Starym Kramsku. Obrona chce ważnej opinii biegłych (ZDJĘCIA)

51

Obrońca Andrzeja U., mecenas Piotr Majchrzak chce, aby biegły wypowiedział się co do możliwości powstania ran podczas gdy ofiara jakby przetoczyła się po płotku na działkach, w miejscu gdzie doszło do tragedii.

Podczas rozprawy w czwartek, 27 października. dosłuchiwany był biegły z dziedziny medycyny. Obrona od samego początku sugeruje, że część ran na ciele ofiary mogła powstać na skutek jakby przeturlania się po płotku. W czwartek biegły nie był jednak w stanie odpowiedzieć na pytania mecenasa Piotra Majchrzaka. Powodem był zbyt słaby materiał dowodowy. Lekarz powiedział, że aby odnieść się co do powstania ran musi mieć zwymiarowane elementy płotku, które mogły ewentualnie spowodować rany na ciele Rafała. Strony oglądały zdjęcia z miejsca zdarzenia. To jednak było za mało. Teraz sąd zadecyduje czy dopuścić kolejną opinię biegłych dotyczącą właśnie okoliczności powstania ran na ciele ofiary.

Przesłuchano również dwóch policjantów, którzy byli na miejscu zdarzenia chwilę po tym, jak doszło do tragedii.

Zeznawała również siostra nieżyjącego Rafała. Na koniec powiedziała w kierunku oskarżonego, że zabrał dzieciom ojca. Płakała dopytując się jak mógł zabić człowieka.

Andrzej U., oskarżony o zabójstwo Rafała na działkach w Starym Kramsku, nie przyznaje się. Utrzymuje, że zadał śmiertelne ciosy nożem, ale zapewnia, że zrobił to w obronie własnej.

O tym, co wydarzyło się 21 września ub.r. na działkach wie już tylko Andrzej U. Wiedział też zmarły Rafał. Dlaczego? Nie było ani jednego bezpośredniego świadka wydarzeń. Nikt nic nie widział i nie słyszał.

Oskarżony o zabójstwo Rafała nie siedzi za kratami. 43-letni Andrzej U. wyszedł z aresztu. Przed sądem odpowiada z wolnej stopy. Podczas rozpraw składa obszerne wyjaśnienia, odpowiada na pytania stron. Andrzej nie zaprzecza temu, że zadał śmiertelne ciosy. Zapewnia jednak sąd, że zrobił to jedynie w obronie koniecznej.

Z zeznań oskarżonego Andrzeja U. wynika, że 21 września ub.r. poszedł na działki. Tam usłyszał podejrzane hałasy. Andrzej reagując na hałas miał instynktownie włożyć nóż do kieszeni. Po drodze zobaczył Rafała. Ten, jak wynika z relacji oskarżonego, miał się na niego rzucić. Rafał najpierw kopnął Andrzeja, a potem chciał mu zadać cios młotkiem trzymanym w ręce. Ten cios uprzedził Andrzej wyciągając nóż z kieszeni i zadając nim ciosy Rafałowi. Jak się okazało, ciosy śmiertelne.

Świebodzińska prokuratura uznała jednak, że nie ma dowodów na to, że do zabójstwa doszło właśnie w obronie koniecznej. Ma o tym świadczyć między innymi ilość ciosów zadanych nożem Rafałowi. Śledczy stoją na stanowisku, że jeden cios zadany chaotycznie znacznie bardziej wyczerpywałby znamiona obrony koniecznej.

Andrzejowi U. grozi kara nawet dożywotniego więzienia.