Strona główna Zielona Góra Zielona Góra. Atak psów na klatce schodowej, pogryzionych chłopak trafił do szpitala

Zielona Góra. Atak psów na klatce schodowej, pogryzionych chłopak trafił do szpitala

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w środę, 1 lipca, w bloku na ulicy Polanki. Dwa duże psy na klatce schodowej zaatakowały i pogryzły chłopaka, który trafił do szpitala. Tylko dzięki temu, że chłopak zdołał się uwolnić i schronić w mieszkaniu, nie doszło do tragedii.

Zielona Góra. Psy pogryzły chłopaka

O bulwersującej sprawie portal poscigi.pl powiadomił ojciec ofiary. – Wczoraj na klatce schodowej jednego z bloków na osiedlu Polanka. Mój syn, wracając do domu, został zaatakowany przez dwa duże psy, w tym owczarka belgijskiego, które wydostały się z mieszkania właścicielki i bez żadnego zabezpieczenia biegały po klatce schodowej.

Psy rzuciły się na niego niemal natychmiast po wejściu do budynku – informuje nasz czytelnik. Dodaje, że syn został dotkliwie pogryziony i poszarpany w rękę. – Obrażenia były na tyle poważne, że konieczna była natychmiastowa pomoc medyczna oraz szycie rany – pisze nasz czytelnik. Jak podaje ojciec ofiary, „tylko dzięki temu, że syn zdołał się uwolnić i schronić w mieszkaniu, nie doszło do jeszcze większej tragedii”.

Zielona Góra. Właścicielka psó nie reagował na policję

Szczególnie bulwersujące jest to, co wydarzyło się później. Pomimo wielokrotnego dzwonienia domofonem i prób kontaktu z właścicielką psów, nikt nie otwierał drzwi ani nie reagował. – Sytuacja była na tyle poważna, że wezwana została policja. Mimo obecności służb przez dłuższy czas nikt nie zajął się psami – opisuje ojciec pogryzionego chłopaka. Na miejsce przyjechała również straż pożarna, ponieważ rozważano umożliwienie mojemu synowi bezpiecznego wydostania się z mieszkania, żeby mógł pojechać do szpitala. Dopiero po pewnym czasie właścicielka zeszła na dół, zabrała psy z klatki i wróciła z nimi do mieszkania. Niestety później ponownie nie reagowała na próby kontaktu.

Zielona Góra. Gdyby nie uciekł psom doszłoby do tragedii

– Najbardziej przeraża jednak to, że sytuacja mogła skończyć się znacznie gorzej. Co, gdyby zamiast dorosłego chłopaka wracało dziecko, osoba starsza albo matka z małym dzieckiem? Skutki mogłyby być tragiczne – pisze ojciec ofiary. Dodaje, że nie mam nic personalnie do właścicieli psów jako sąsiadów. „Nie chodzi mi o piętnowanie kogokolwiek ani wywoływanie nagonki. Zależy mi wyłącznie na bezpieczeństwie wszystkich mieszkańców”.

– Poszkodowany złożył zawiadomienie dotyczące pogryzienia przez psy – mówi mł. asp. Anna Baran z zespołu prasowego zielonogórskiej policji. O zdarzeniu przez policję został powiadomiony również powiatowy inspektor weterynarii. Policjanci będą wyjaśniać przyczynę oraz okoliczności w jakich doszło do pogryzienia przez psy.