Rozbity Ford na autostradzie A4, kierowcy nie ma, a chwilę później zgłoszenie o porwaniu przez dwóch zamaskowanych mężczyzn. Szybko okazało się, że historia o porwaniu była zmyślona, a mężczyzna został zatrzymany i usłyszy zarzuty kierowania po pijanemu i spowodowanie zagrożenia na drodze.
W nocy z 29 na 30 sierpnia funkcjonariusze drogówki zostali skierowani na autostradę A4. Tam stał rozbity Ford. Samochód był zostawiony był na linii rozdzielającej pasy ruchu, stwarzając zagrożenie dla innych kierowców. Kierowcy Forda nie było na miejscu.
Chwilę później do patrolujących Legnickie Pole policjantów podjechał mężczyzna, który poinformował, że jego syn został porwany przez dwóch zamaskowanych sprawców. Z jego relacji wynikało, że mężczyźni mieli zmusić syna do kierowania Fordem, a po wypadku uciec z miejsca zdarzenia.
Policjanci drogówki słysząc interwencję z Legniciego Pola nabrali podejrzeń, że legitymowany przez patrol prewencji 24-latek może mieć związek ze zdarzeniem drogowym z autostrady A4. Policjanci udali się na miejsce, gdzie po chwili przeprowadzili badanie alkomatem młodego mężczyzny. Wyniki wykazał ponad 0,5 promila alkoholu. Przeprowadzony test na obecność środków odurzających dał również wynik pozytywny dla amfetaminy i metamfetaminy. Od mieszkańca powiatu jaworskiego pobrano krew do dalszych badań. Ponadto okazało się, że mężczyzna ma decyzję o cofnięciu uprawnień do kierowania.
W szpitalu 24-latek przyznał się policjantom, że cała historia o porwaniu była wymyślona. Oświadczył, że to on kierował Fordem i uczestniczył w zdarzeniu na autostradzie. Jak tłumaczył, zmyślił porwanie, ponieważ bał się reakcji rodziców.
Mężczyzna odpowie za kierowanie po pijanemu i pomimo braku wymaganych uprawnień, a także za spowodowanie zagrożenia na drodze. Grozi mu kara do 3 lat więzienia, zakaz prowadzenia oraz wysoka grzywna.





