Szajka ukradła 150 samochodów wartych ponad 5 mln zł. Proces trwa (ZDJĘCIA)

W środę 25 maja przed zielonogórskim sądem okręgowym zeznawali niemieccy policjanci kryminalni, którzy pracowali nad sprawą kradzieży samochodów przez oskarżoną szajkę. W ławie oskarżonych siedzą 22 osoby. Ukradli 150 samochodów wartych 5 mln zł.

Na korytarzu zielonogórskiego sądu okręgowego tłoczno. Przy głównych drzwiach wejściowych pojawia się kilku policjantów. Eskortują mężczyznę skutego kajdankami. Tylko jednego. Dwóch pozostałych nie chciało przyjechać do sądu na swój proces. Zostali w celach.

Po chwili głos z sali woła na rozprawę. Do sali nr 8 wchodzą oskarżeni. Siadają za pancerną szybą. Konwojowany mężczyzna cały czas jest z policjantami. Sędzia zaczyna rozprawę. Przypomina oskarżonym o zachowaniu ciszy. Tuż przed pancerną szybą siada aż pięciu adwokatów. Sędzia wyczytuje nazwiska świadków. Części nie ma na sali. Nie stawili się. To jednak  nie przeszkodzi w przeprowadzaniu rozprawy. Nieobecność świadków nie ma większego wpływu na proces.

Sąd wysłuchał zeznań niemieckich policjantów kryminalnych z Brandenburgii. Zeznawał szef grupy, która została powołana do rozpracowania sprawy kradzieży samochodów. Opowiadał o tym jak analizowano kradzieże. Wspomniał o dniu, kiedy szajka uderzyła siedem razy, z tego cztery kradzieże nie udały się. – Kradli mercedesy sprintery, volkswageny caddy i touran oraz volkswageny T5, audi, skody – zeznawał niemiecki policjant. Kradzieży było bardzo dużo. Najwięcej w Brandenburgii, ale nie tylko. Samochody znikały również w Berlinie oraz okolicach i dalej na niemieckim Pomorzu.

Polecane  Pijany bandzior pobił pracownika ZGK na deptaku w Zielonej Górze (FILM ZE ZDARZENIA)

Przełomem w sprawie okazało się zatrzymanie Ż. Jechał skradzionym audi. Z zeznań niemieckiego policjanta wynika, że wymiękł i zaczął zeznawać. Podłał nazwiska pozostałych członków złodziejskiego gangu. Opowiadał ze szczegółami o kradzieżach, w dużej mierze obciążając również siebie. Dokładnie opisał metody kradzieży oraz sposoby przewożenia samochodów do ,,dziupli” na terenie woj. lubuskiego. Niemiecka policja skontaktowała się z polskimi śledczymi. Niemiecki policjant kryminalny opowiadał również o wizjach lokalnych. Na pytanie sądu skupił się na Ż.

Obrona chwytała się każdej możliwej luki w dokumentach. Obrońca jednego z oskarżonych dokładnie dopytywał o szczegóły związane z jego klientem. Jeden z oskarżonych sam zadawał pytania. Zapytał między innymi o to, czy niemiecki policjant miał postępowania dyscyplinarne dotyczące uchybień w procedurach służbowych. Policjant zaprzeczył.

Ogromny proces to finał śledztwa, które prowadziła zielonogórska prokuratura okręgowa wraz z  prokuratorami z Brandenburgii. Gang według ustaleń śledczych kradł mercedesy sprintery, volkswageny caddy i touran oraz volkswageny T5, audi, skody oraz seaty. Na początku w 2009 r. kradli na terenie Niemiec. Z czasem zaczęli kraść również w Polsce. Szajka w sumie ukradła 150 samochodów, których wartość została wyceniona na ponad 5 mln zł., z tego 20 sztuk samochodów ukradzionych zostało w Polsce.

Polecane  Poważny wypadek na "trasie śmierci". Zderzenie dwóch samochodów. Jedna osoba zakleszczona (ZDJĘCIE CZYTELNIKA)

Wśród oskarżonych jest spedytor logistyk, osoba prowadząca własną działalność, pracownik lasów, firmy produkującej słodycze i osoby bezrobotne. Znają się, co widać na sądowym korytarzu. Oskarżeni są mieszkańcami województwa lubuskiego w wieku od 18 do 60 lat. Jeden z szefów grupy, 40-letni mieszkaniec jednej z miejscowości pod Zieloną Górą, został zatrzymany na terenie Holandii na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Kolejnych członków szajki zatrzymano na terenie Niemiec.

W grupie obowiązywał ścisły podział zadań. Wyznaczone osoby włamywały się do samochodów. Inni członkowie gangu mieli za zadanie przewieźć pojazd z miejsca kradzieży do „dziupli”. Jeszcze inni byli odpowiedzialni za rozbieranie pojazdów na części i ich sprzedaż lub sprzedaż pojazdu w całości. Złodzieje byli wyjątkowo skuteczni. Często podczas jednego wyjazdu sprawcy kradli nawet 4 samochody.

Proces miał ruszyć 18 lutego ub.r. Wtedy jednak sąd nie otworzył przewodu, bo nie było takiej możliwości. Część oskarżonych nie stawiła się w sądzie. Odebrano tylko dane oskarżonych, a proces został odroczony do kwietnia.