„Tropimy bydlaka”. Zdjęcie zamordowanej Elżbiety pojawiło się pod byłą fabryką mebli. Morderca cały czas jest na wolności, od 26 lat

Przyklejone do kawałka deski zdjęcie Elżbiety pojawiło się nocą. Jak mówi nam anonimowo osoba, która postawił zdjęcie, miejsce zostało wybrane celowo

Nocą z niedzieli na poniedziałek, 29 marca, koło byłej Gorzowskiej Fabryce Mebli ktoś powiesił zdjęcie Elżbiety Hoszko, brutalnie zgwałconej i zamordowanej 26 lat temu. Morderca do dziś jest na wolności. Autor zdjęcia pisze, że od lat tropi mordercę i ma nowe dowody.

  • Morderca jeździł fiatem 126 p
  • Ciało Eli znaleziono w lesie
  • Policja szuka mordercy od 26 lat

Przyklejone do kawałka deski zdjęcie pojawiło się nocą. Jak mówi nam anonimowo osoba, która postawił zdjęcie, miejsce zostało wybrane celowo. – To tutaj w 1995 r. czyli 26 lat temu ostatni raz była widziana młoda mama Elżbieta Hoszko – wyjaśnia auto. Takie zdanie jest też widoczne przy zdjęciu.

Na zdjęciu jest również napisane „Od kilkunastu lat tropimy bydlaka, który dokonał tej okrutnej zbrodni. Mamy nowe dowody w sprawie. On żyje i lawiruje między wami dnia i nocami”.

Okrutna zbrodnia cały czas nie została wyjaśniona. Wiadomo jedynie, że 1995 r. Elżbieta wsiadła na ,,stopa” do fiata 126 p. Zawsze tak wracała do domu z pracy w Skwierzynie. Morderca wywiózł ją do lasu koło Przytocznej i tam zamordował. Ciało częściowo przykryte śniegiem znaleźli koledzy z pracy podczas poszukiwań Eli. Morderca jest na wolności.

Co się stało?

26 lat temu był śnieżny oraz zimny marzec. 26-letnia Elżbieta Hoszko wstała w wcześnie, przed godz. 6.00. Była młodą mamą. W domu w Dębówku koło Przytocznej przygotował śniadanie, spakowała się i wyszła do pracy ubrana w zielono-czarną jesionkę w kratę, czarne spodnie oraz zamszowe kozaki.

Około godz. 7.00 pojechała do Skwierzyny do pracy w tętniącej wtedy życiem, Gorzowskiej Fabryce Mebli. Po ośmiu godzinach pracy pożegnała się ze znajomymi i Elznbieta wyszła z fabryki.

Chciała jak najszybciej wrócić do domu, do synka, do rodziny. Poszła łapać na ,,stopa”. Zawsze tak robiła. Podjeżdżała okazją do Przytocznej, a tam czekała już na nią maż. Do domu wracali motocyklem.

26 lat temu mąż czekał na Elę. Nie doczekał się, nie przyjechała i już nigdy nie zobaczył jej żywej.

Ludzie byli zszokowani tym, co zobaczyli

We wtorek 28 marca 1995 r. Ela jednak nie dotarła ,,stopem” do Przytocznej. Nie dojechała też do domu. Na drugi dzień o zaginięciu została powiadomiona policja. Natychmiast rozpoczęto poszukiwania. O zaginięciu Eli było głośno. Na drugi dzień do poszukiwań włączyli się koleżanki i koledzy z fabryki w Skwierzynie. Przeczesywali lasy i łąki w okolicach. To właśnie oni dokonali makabrycznego odkrycia.

Przeszukując las za Chełmskiem szli w kierunku Przytocznej. Nagle coś zauważyli, coś co z daleka zwróciło ich uwagę. Podeszli i oniemieli. To było ciało Eli. Leżało częściowo przykryte śniegiem.

Widok przerażał. Ludzie byli zszokowani. Na miejsc dotarła policja. Odrazy było pewne, że Ela została brutalnie zamordowana.

Ruszyło śledztwo

Śledztwo w sprawie śmierci Eli wszczęła wówczas Komenda Rejonowa Policji w Międzyrzeczu oraz Komenda Wojewódzka Policji w Gorzowie.

Śledczy ustalili wtedy, że Ela w dniu zabójstwa wsiadła na stopa do fiata 126 p. Kierowca fiata zabrał ją z ul. Poznańskiej w Skwierzynie. Auto, do którego wsiadła, to był fiat ceglastego koloru. Za kierownicą siedział mężczyzna w wieku około 25 do 30 lat. W aucie nie było przedniego siedzenia pasażera.

Ludzie w Skwierzynie oraz okolicach byli przerażeni zbrodnią. Presja na zatrzymanie mordercy był duża. Policja wyznaczyła nagrodę w wysokości 20 mln starych zł za pomoc w ustaleniu sprawcy morderstwa. Przesłuchiwano różne osoby, typowano podejrzanych, badano ślady. I nic. Śledztwo nie ruszało do przodu. Morderca był nieuchwytny.

Kolejny atak

Zabójca najprawdopodobniej czuł się pewnie. Zaatakował ponownie. W dniu, 27 kwietnia, 1995 r. na ul. Koniawskiej w Gorzowie stała młoda kobieta. Zatrzymał się przy niej fiat 126 p. Kierowca w wieku około 25 do 30 lat zaproponował podwiezienie. Kobieta zgodziła się, wsiadła i odjechali.

Kierowca niespodziewanie skręcił do lasu za Trzebiszewem. Tam usiłował zgwałcić młodą kobietę. Na szczęście udało się jej uciec. Wybiegła na drogę i tam znalazł pomoc. Kierowca fiatem uciekł.

Wygląd kierowcy „małego” fiata zgadzał się z porterem pamięciowym sporządzonym przez policję w związku z zabójstwem Elżbiety. Mimo tego śledztwo nadal stało w miejscu.

Policja cały czas szuka mordercy

Sprawa do dziś nie została wyjaśniona. Morderca, niestety, cały czas jest na wolności. To nie oznacza jednak, że sprawa została zapomniana. Policja prowadzimy czynności. Czeka na sygnały od osób, które wcześniej bały się lub z różnych względów nie zgłosiły się na policję.

Śledczy czekają na wszelkie informacje oraz zapewnia anonimowość. Co ważne, techniki operacyjne korzystają już z doskonałych metod badań DNA. Policja cały czas szuka mordercy.

Toyota Zielona Góra