Na wrocławskim lotnisku Balice jeden nieprzemyślany żart wystarczył, żeby uruchomić poważne procedury bezpieczeństwa i zakończyć podróż turysty, zanim ta na dobre się rozpoczęła.
We wtorek, 5 maja, na wrocławskim lotnisku doszło do incydentu, który błyskawicznie postawił w stan gotowości funkcjonariuszy Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej. Podczas nadawania bagażu na lot do Hiszpanii, 49-letni Polak powiedział pracownikowi obsługi, że w jego walizce znajduje się bomba.
Żart na lotnisku skończył się fatalnie
Choć chwilę później próbował tłumaczyć, że była to jedynie forma żartu, było już za późno. Na lotnisku natychmiast wdrożono procedury bezpieczeństwa przewidziane na wypadek zagrożenia bombowego. – Do akcji wkroczyli funkcjonariusze Zespołu Interwencji Specjalnych Straży Granicznej, którzy zabezpieczyli bagaż i przystąpili do szczegółowej kontroli – mówi st. chor. szt. Małgorzata Potoczna z zespołu prasowego Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej w Krośnie Odrzańskim. Walizka została dokładnie sprawdzona, na szczęście nie znaleziono w niej żadnych niebezpiecznych materiałów. Bagaż został uznany jako bezpieczny, natomiast konsekwencje dla pasażera były nieuniknione.
Mężczyznę ukarano mandatem, ale to nie wszystko. Decyzją kapitana samolotu został skreślony z listy pasażerów. W efekcie nie poleciał do Hiszpanii i musiał pożegnać się z urlopowymi planami.
To zdarzenie jest kolejnym przykładem na to, że na lotniskach nie ma miejsca na tego typu „żarty”. Każda informacja o możliwym zagrożeniu traktowana jest bardzo poważnie. uruchamia kosztowne i czasochłonne procedury, angażuje służby i może prowadzić do realnych konsekwencji prawnych oraz finansowych dla sprawcy.




