Strona główna Zielona Góra Zielona Góra. Dostanie pan po gębie – pisze ojciec chorej Poli, którą...

Zielona Góra. Dostanie pan po gębie – pisze ojciec chorej Poli, którą chciał „leczyć” Mejza i zaprasza go do klatki

Poseł Łukasz Mejza.

Pierwszą osobą, która zaprasza posła Łukasza Mejzę do klatki, jest ojciec chorej Poli, którą chciał leczyć Mejza za ogromne pieniądze. To odpowiedź na spekulacje Mejzy dotyczące chęci walki w klatce za milion złotych, które chce oddać… na chore dzieci.

W 2021 r. okazało się, że ówczesny wiceminister sportu w rządzie PiS, Łukasz Mejza, jest właścicielem firmy Vinci NeoClinic. Oferował niesprawdzone metody leczenia ciężko chorych dzieci. Mejza miał osobiście namawiać rodziców chorych dzieci na skuteczne leczenie przez jego firmę. Leczenie miało polegać na terapii „pluripotencjalnymi komórkami macierzystymi”. Koszt takiego leczenia miał wynosić 80 tys. dolarów. Po publikacji w prasie dotyczącej „leczenia” Mejza stracił stanowisko wiceministra sportu. Obecnie jest posłem wyrzuconym z klubu PiS, który jednak wspiera i jak sam mówi, nigdy do niego nie należał.

Mejzie odpowiedział ojciec chorej Poli

Kolejna rewelacja to insynuacje na temat walki w klatce, w której miałby wziąć udział poseł Mejza. Jak sam mówi, pół bańki da na schronisko, a pół bańki na dzieci chore na raka. Wtedy jest skłonny taką propozycję rozważyć. W sieci zawrzało. Oburzeni ludzie piszą, jak może to mówić osoba, która oszukiwała, oferując „leczenie” ciężko chorych dzieci. – Już raz k…a pokazałaś, jak się dyma i oszukuje rodziny i ich tragedię s…..u – brzmi jeden z wpisów. I kolejny: „Ty to masz tupet. Ile zarobiłeś na zmyślonych metodach leczenia?”. Następny: „Przypomnij sobie, ile kasy od chorych wyłudziłeś, a następnie to oddaj, to pewnie wyjdzie więcej niż bańka”. Kolejny wpis: „Teraz się wybielasz, bo co masz zrobić?”. I takich wpisów są setki, jeśli nie więcej.

Na walkę w klatce Mejzy zareagował tata chorej Poli, której Mejza proponował leczenie. „No proszę, śmiało, panie Łukaszu. Jak widać, życie potrafi być naprawdę nieprzewidywalne. Wątpię, żeby te walki w klatce były zwykłym zrządzeniem losu. Chciałem, żebyśmy kiedyś się spotkali, i wygląda na to, że los daje taką możliwość. Skoro jest pan taki chętny do bitki, to chciałbym być pierwszym w klatce, od którego dostanie pan po gębie. Tata chorej Poli za stracone półtora roku w oczekiwaniu na leczenie, które było oszustwem”.