W poniedziałek, 29 czerwca, na terenie budowy przy ulicy Prostej w Zielonej Górze doszło do nagłego zatrzymania krążenia u 54-letniego mężczyzny podczas wykonywania pracy.
O powodzeniu działań ratunkowych często decydują pierwsze minuty. Tym razem zadziałał „łańcuch przeżycia”. Świadkowie zdarzenia szybko rozpoznali nagłe zatrzymanie krążenia, natychmiast wezwali pomoc i rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową. – To właśnie ich zdecydowana reakcja dała poszkodowanemu największą szansę na przeżycie. Bez tych działań szanse na powodzenie całej akcji byłyby zdecydowanie mniejsze – informuje zielonogórskie pogotowie.
Zielona Góra. Dramatyczna walka o życie mężczyzny na budowie
Po dotarciu na miejsce zespół karetki pogotowia przejął działania, wdrażając zaawansowane czynności resuscytacyjne. Do wsparcia zadysponowano również załogę śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a miejsce zdarzenia zabezpieczali zielonogórscy strażacy.
– Dzięki wspólnym, skoordynowanym działaniom wszystkich służb udało się uzyskać powrót spontanicznego krążenia (ROSC). Pacjent został następnie przetransportowany ambulansem, w asyście lekarza HEMS, do Szpitala Uniwersyteckiego na dalszą diagnostykę i leczenie – podało zielonogórskie pogotowie.
To zdarzenie jest najlepszym dowodem na to, że „łańcuch przeżycia” to nie tylko medyczny schemat – to ludzie, którzy podejmują właściwe decyzje we właściwym czasie. Świadkowie, dyspozytor, ratownicy medyczni, załoga śmigłowca LPR, strażacy i policjanci, każdy z nich stanowi jedno z ogniw, a siła całego łańcucha zależy od każdego z osobna.





