Dwaj lekarze z Zielonej Góry skazani. Chirurg pociął rękę kobiecie gangstera pozorując samobójstwo

Lekarze, chirurg Ireneusz K. i specjalista medycyny sądowej, patomorfolog Robert K., zostali prawomocnie skazani. Chodzi o pocięcie ręki żonie gangstera Marcina K. i skierowanie jej do psychiatry  z dokumentacją po próbie samobójczej. Dzięki temu gangster miał ubiegać się o szybsze wyjście z więzienia.

W 2008 r. do chirurga Ireneusza K. zgłosiła się Ewelina U. To żona gangstera Marcina K., który ze swoją szajką dokonał serii napadów na jubilerów w Niemczech. W tamtych czasach napady na niemieckich jubilerów były plagą. Dokonywano tego między innymi metodą „na taran” wjeżdżając do sklepu samochodem czy z młotkami tłukąc szyby.

Mąż Eweliny siedział już wtedy we wrocławskim więzieniu. Ewelina trafiła do chirurga Ireneusza K. za pośrednictwem lekarza Roberta K. Lekarze ustalili, że chirurg zrobi Ewelinie nacięcia na ręce. Miały wyglądać jak podcięcie żył przy próbie samobójczej. Lekarz był gwarantem bezpiecznego wykonania nacięć oraz przygotowania odpowiedniej dokumentacji. I tak się stało. Ewelina U. zgłosiła się do szpitala psychiatrycznego z dokumentacją po próbie samobójczej i została przyjęta na oddział. Wszystko po to, żeby gangster szybciej wyszedł zza krat i zaopiekował się chorą żoną. Chirurg zarobił za to 2,5 tys. zł.

Bandzior Marcin K. z czasem stał się świadkiem korony. Sprawa lekarzy wyszła na jaw, a ci niczego się nie spodziewali. – Pamiętam tę sprawę. Bulwersujący był fakt, że lekarze pomogli gangsterowi. To były czasy kiedy część lekarzy często brała udział w przestępczym procederze. Chodziło o fałszowanie dokumentacji, aby przestępcy mogli uzyskać korzystne opinie psychiatryczne – mówi nam policjant, który znał temat. Po lekarzy do Polikliniki w Zielonej Górze przyjechali policjanci CBŚ. Obaj medycy zostali wyprowadzeni w kajdanach na rękach na oczach pacjentów. – To wstyd dla lekarzy i całego medycznego środowiska – mówili nam wtedy oburzeni chorzy.

Ruszył długi proces. Wyrok w pierwszej instancji zapadł w 2018 r. Ireneusz K. usłyszał wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat. Natomiast nie wymierzono mu kary zakazu wykonywania zawodu. Lekarz Robert K. za pośrednictwo został skazany na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 5 lat.

Niedawno przed wrocławskim sądem okręgowym zapadły wyroki apelacyjne. Utrzymano w mocy wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu dla Ireneusza K. Dodatkowo kara została zaostrzona zakazem wykonywania zawodu przez dwa lata. Apelacja podtrzymała wyrok sądu pierwszej instancji dla Robert K. Wyroki są prawomocne. Skazanym pozostaje już tylko kasacja, ale ta jest bardzo mało prawdopodobna.

Zostań kierowcą bolta