Dzielą się tym co mają z potrzebującymi. Wymyślili „ciepłą godzinkę”

W każdą niedzielę w okresie zimowym o godz. 14.00 bezdomni dostają w restauracji ciepły rosół.

Jest niedziela, dość chłodno, trochę pada. Pod restauracją 7 Życzeń w Nowej Soli gromadzi się kilka osób. – Czekamy na ciepły rosół – mówią z nieskrywaną radością. To bezdomni, potrzebujący o których mało kto pamięta, boi się lub nie zwraca uwagi. Pamiętaj Jola i Grzegorz, właściciele restauracji 7 Życzeń.

Restauracja 7 Życzeń jest ślicznie położona przy Odrze w nowosolskim Porcie. Słynie z doskonałej świeżej ryby, schabowych z kością czy ogromnych burgerów. Ale nie tylko. Od kilku już lat Jola i Grzegorz pomagają bezdomnych i najbardziej potrzebującym. Pamiętaj o tych, o których wielu już nie pamięta. – Właśnie z chęci pomocy wzięła się ciepła godzinka – mówi Jola.

W każdą niedzielę w okresie zimowym o godz. 14.00 bezdomni dostają w restauracji ciepły rosół. I wielu z nich idzie tam w każdą niedzielę, bo dla nich jedyny ciepły posiłek jaki mają. Zanim ta się stało. Grzegorz chodził po mieści i zapraszał bezdomnych do restauracji. – Nie dowierzali, że ktoś da im za darmo ciepłe jedzenie – wspomina Grzegorz. Dziś idą do 7 Życzeń z radością.

Jola i Grzegorz już myślą o Wielkanocy. W Wielką Sobotę potrzebujący najedzą się do syta. – O 14.00 wydamy Wielkanocne posiłki. będzie :żurek, bigos, jajka oraz biała kiełbasa – cieszy się Jola. Przygotowani już trwają a Jola i Grzegorz sami wszystko finansując. Czekają również na wszelką pomoc. Może znajdzie się firma czy sklep chętna wesprzeć potrzebujących. Przyda się wszystko do jedzenia, np. jajka.

Właścicielom 7 Życzeń jest ciężko, jak wielu restauratorom. W dobie pandemii niemal nie sprzedają, i jeszcze dzielą się tym co mają.

W ubiegłym roku Jolę i Grzegorza dotknęła straszna tragedia. W wypadku w Holandii zginął 19-letni syn Filip. Przeżyli dramat. Wtedy ludzi pomogli. Szybko zorganizowali zrzutkę na przywiezienie ciała do Polski. – Dobro które czynimy wróciło do nas, bo dzięki zrzutce mogliśmy przywieźć Filipa do domu – mówi Jola. I dodaje, że tym bardziej chcą pomagać, bo przekonali się, że warto. – Lubimy czynić dobro nawet w tych ciężkich czasach w szczególności dla gastro – mówią Jola i Grzegorz.

Zostań kierowcą bolta