Katastrofa na S3. Zginęła jedna osoba, 11 zostało rannych. Jakiej kary chce prokurator? (ZDJĘCIA)

68

W środę, 24 stycznia, zielonogórski sąd wysłuchał mów końcowych prokuratora oraz obrońcy Bogdana P. Został on oskarżony o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym na S3 koło Sulechowa. Prokurator żąda wyroku więzienia w zawieszeniu na trzy lata, obrona chce uniewinnienia.   

Prokurator Bartosz Jastrzębski w mowie końcowej podkreślił, że Bogdan P. nie tylko nie zadbał o zatankowanie paliwa od baku busa, ale również nie zasygnalizował awarii auta czy chęci zjechania na szerokie pobocze S3 koło Sulechowa. W rezultacie jadąca za nim ciężarówka staranowała busa. Prokurator zażądał dla Bogdana P. kary roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata.

Mecenas Piotr Majchrzak, obrońca Bogdana P. zaznaczył, że winnym wypadku jest kierowca ciężarówki. Podkreślił, że nie tylko nie obserwował drogi przed sobą, ale na kilka sekund przed zderzeniem mył przednią szybę wycieraczkami. – Biegły stwierdził, że wtedy i tak nie zauważyłby migacza czy świateł awaryjnych busa – mówił mecenas Majchrzak. Podniósł też sprawę paliwa. – Bak podczas wypadku uległ zniszczeniu i nie da się stwierdzić ile paliwa było w nim w momencie uderzenia przez ciężarówkę – mówił mecenas Majchrzak. Obrona zażądała uniewinnienia Bogdana P.

Do wypadku doszło 4 czerwca 2014 r. Oskarżony Bogdan P. wiózł 11 osób do pracy przy wyłapywaniu indyków. Jechali drogą ekspresową S3 w kierunku Zielonej Góry. Koło Sulechowa w tył mercedesa sprintera uderzyła ciężarówką. Bus wypadł z drogi i koziołkował. W wypadku zginął 47-letni Franciszek Chwiałkowski z Podlegórza koło Świebodzina, a 11 osób zostało poważnie rannych, w tym trzy ciężko.

Bogdan P., kierowca mercedesa sprintera, został oskarżony o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Zdaniem prokuratury nie zadbał o zatankowanie busa przed wyjazdem w trasę. Brak paliwa potwierdzają świadkowie, którzy przeżyli katastrofę.

Kierowca ciężarówki, który uderzył w tył mercedesa sprintera, został już skazany. 27-letni Jakub M. z Leszna usłyszał wyrok roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Na rok sąd odebrał mu prawo jazdy i zasądził odszkodowania dla ofiar katastrofy.