Za przepisem na lubuskie leczo stoją Łukasz Porycki, członek zarządu województwa, i Tomasz Proc, szef kuchni, który przejechał 270 kilometrów, żeby zebrać wszystkie składniki. Leczo z dziczyzny było popisowym daniem jubileuszowej edycji konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów” w Muzeum Etnograficznym w Zielonej Górze-Ochli.
W niedzielę, 30 sierpnia, Zagroda Kamienna w skansenie w Ochli gościła XXV, jubileuszową odsłonę konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”. Kucharzami byli Porycki i Tomasz Proc, szef kuchni z wieloletnim doświadczeniem. – Zrobiłem 270 kilometrów, żeby zebrać wszystkie lubuskie produkty w jedno miejsce. Nie idzie się przecież do sklepu, w którym te lubuskie specjały czekają razem na półce – tłumaczył Proc. Sama patelnia okazała się większa, niż zakładano, więc kucharze musieli jeszcze raz ruszyć po dodatkowe mięso i warzywa. Kolejne godziny pochłonęło samo krojenie. – Trzynaście godzin kroiliśmy warzywa w kostkę – wspominał szef kuchni.
Lubuskie leczo w skansenie w Ochli
O wyjątkowości leczo zadecydowały produkty, których nie znajdzie się razem na sklepowej półce. – Kiełbasa z dzika, kiełbasa z sarny, kiełbasa z jelenia, smalec z mangalicy, boczek z dzika wędzony na zimno – wyliczał Tomasz Proc. Dopiero gdy mięso się zesmażyło, a aromat dziczyzny przeszedł na patelnię, do dania trafiły warzywa z czosnkiem i ostrymi papryczkami. Autorzy zapowiedzieli, że kto trafi na najostrzejszy kęs, może liczyć na dokładkę.
Lubuskie leczo ma być dopiero początkiem. Przepis trafi na stronę internetową. – Zależy nam, żeby wspierać lokalnych producentów, którzy ciężko pracują, by wyprodukować zdrową, polską żywność – mówił Porycki. Pomysł na kolejną odsłonę potrawy już jest. – Zaczynają się grzyby. Dodałyby daniu niesamowity aromat – przekonywał Porycki.
Degustacja ruszyła punktualnie o godzinie 12.00. Przygotowanych 300 misek szybko przestało wystarczać wobec kolejki, jaka ustawiła się po regionalny przysmak. Skala zainteresowania zaskoczyła samych organizatorów. – Mieliśmy 350 łyżek, a one się skończyły, więc było znacznie więcej chętnych – relacjonował szef kuchni. Ponad 350 porcji rozeszło się w zaledwie 25 minut.








