Skandal. Wezwała straż do mężczyzny topiącego się w jeziorze Niesłysz i… pojechała z nim na inną plażę

Mężczyzna miał topić się w jeziorze Niesłysz. Nie było jednak takiego zdarzenia

Wszystko wydarzyło się w czwartek, 27 sierpnia. Strażacy zostali wezwani na pomoc do mężczyzny topiącego się w jeziorze Niesłysz. Zaczęli akcję ratunkową. Tymczasem zgłaszająca z „topiącym się” przeniosła się na inną plażę.

Około godz. 13.00 świebodzińscy strażacy dostali zgłoszenie od kobiety. Powiedziała, że mężczyzna z jej rodziny wszedł do wody i zaczął się topić. Powiedziała, że jest na plaży a mężczyzna nie wypłynął. Na miejsce z pomocą błyskawicznie ruszyły wozy straży pożarnej ze Świebodzina. Do akcji wyjechała też jednostka OSP Mostki oraz WOPR Świebodzin. Strażacy zaczęli szukać topiącego się mężczyzny. Nikogo nie widzieli. Nikt też z osób na plaży nie widział topiącego się mężczyzny. Strażacy zaczęli szukać kobiety, która zgłosiła alarm. Jej również na plaży nie było.

--- Czytaj dalej pod reklamą ---

Strażacy w końcu skontaktowali się ze zgłaszającą. – Kobieta powiedziała, że jest już na innej plaży, a obok niej jest mężczyzna, który miał się topić – mówi dla poscigi.pl st. kpt. Dariusz Szymura, rzecznik lubuskiej straży pożarnej. Swoim bezmyślnym zachowaniem wywołała alarm dla strażaków, którzy natychmiast ruszyli do ratowania życia. – To delikatnie mówiąc bardzo mało roztropne zachowanie. Dla nas ratowanie życia jest priorytetem. Jadąc do bezmyślnie wywołanego alarmu możemy być potrzebni gdzieś, gdzie życie ludzkie naprawdę będzie zagrożone – mówi st. kpt. Szymura.