Skatowana przez syna matka umarła w cierpieniach. Obrona matkobójcy szuka błędu lekarzy

97

Matka Daniela Sz. umierała w cierpieniach. Syn sadysta pobił ją tak mocno, że kobiecie pękła śledziona. Oskarżony matkobójca nie przyznaje się, ale zeznania biegłego z dziedziny medycyny wyraźnie go obciążają. Obrona szuka wytłumaczenia śmierci w chorobie matki lub ewentualnie błędzie lekarzy.

Śmiertelne ciosy zostały zadane w dniach 30 lub 31 stycznia ub.r. 29-letni Daniel Sz. jak zwykle bił matkę w domu w miejscowości Stary Zagór koło Krosna Odrzańskiego. Tłukł gdzie popadło i wyzywał. Sadystyczny syn skoczył na matkę kiedy siedziała na kanapie. Za włosy szarpiąc ściągnął matkę na podłogę, kopnął i wygonił z domu każąc iść do szopki.

Cierpiąca ogromny ból z powodu pęknięcia śledziony kobieta wezwała policję. Miała już krwawienie wewnętrzne. Mundurowi widząc cierpiącą kobietę wezwali karetkę pogotowia ratunkowego. Mariola Sz. zmarła zaraz po operacji. Lekarze robili co mogli, ale uraz był zbyt poważny.

Przed zielonogórskim sądem zeznawał anestezjolog. Powiedział, że kiedy „otworzyli” kobietę podczas operacji , w brzuchu miała aż 3,5 litra krwi. Obrona dopytywała, czy gdyby została podana kobiecie krew to kobieta przeżyłaby operację. W ten sposób obrońca matkobójcy szuka wytłumaczenia śmierci kobiety innego niż skatowanie przez syna. Lekarz wyjaśniał, że w przypadku rzadkiej grupy krwi karetka na sygnałach dowozi ją pacjentowi do szpitala. I tak było również w przypadku Marioli Sz.

Obrona nie odpuszczała. Kolejne pytania dotyczyły konieczności szybkiej operacji oraz wywiadu anestezjologicznego przed zabiegiem. Lekarz wyjaśnił, że głównym  zadaniem w pilnym przypadku jest ratowanie życia. Kiedy na oddział trafia pacjent z ulicy w ciężkim stanie ratuje się życie i wtedy przeprowadza szybki ustny wywiad, na inny nie ma czasu. Najważniejsze jest ratowanie życia.

Sąd na poprzedniej rozprawie przesłuchał biegłego, który wydawał opinię w sprawie przyczyny śmierci Marioli Sz. Biegły nie miał żadnych wątpliwości. Pęknięcie śledziony zostało spowodowane silnym ciosem zadanym w brzuch pani Marioli. Potwierdził, że nie ma mowy o błędzie lekarzy podczas operacji. Wykonana operacja była zabiegiem ratunkowym. Jej celem było ratowanie życia, niestety, obrażenia wewnętrzne były zbyt poważne.

Podczas rozprawy ustalono, że Mariola Sz. była od lat bita przez syna i męża. 28-latek był już karany za groźby oraz przestępstwa przeciwko wolności. Od samego początku nie przyznaje się do śmiertelnego pobicia matki. Mówi, że ,,kopnął w tyłek i dałem z liścia w twarz”. Daniela Sz. boi się również ojciec, który także był bity przez syna. Zaraz po zdarzeniu pomógł ukryć się synowi  piwnicy w domu przy ul. Ogrodowej. Zeznając nie obciążał syna, tylko bronił. Danielowi grozi wiele lat więzienia.